sobota, 31 października 2015

PIKNIK Z DUCHAMI, czyli M.R. James po raz wtóry



Dzisiaj zapraszamy z Pyzą na specjalny Pinik z klasyką, czyli "Piknik z duchami". Bohaterem, a raczej gościem honorowym, jest dobrze nam już znany M.R. James. Rozmawiamy (podkreślam to słowo, bo dzisiaj Piknik specjalny nie tylko ze względu na treść, ale i na formę) o jego opowieściach niesamowitych.
W odróżnieniu od Pikniku sierpniowego, kiedy wybrałyśmy zaledwie trzy opowiadania, będzie to rozmowa o całym jego dorobku w dziedzinie literatury grozy. Oczywiście gorąco zachęcam Was do przyłączenia się do naszej dyskusji.

piątek, 23 października 2015

Bo to zła kobieta była. Historia wzlotu i upadku w czterdziestu jeden listach i epilogu.


Bardzo żałuję, że powieść epistolarna nie cieszy się powodzeniem u współczesnych autorów. Moim zdaniem jest to gatunek bardzo ciekawy i - wbrew pozorom i obiegowym opiniom, powstałym na podstawie "Cierpień młodego Wertera" - szalenie atrakcyjny dla czytelnika. Większość z nas zapewne nigdy nie posunęłaby się do czytania cudzych listów, ale plik korespondencji sprzed kilkudziesięciu lat znaleziony gdzieś na strychu... o, to już co innego. Czytanie tego, co przeznaczone tylko na użytek prywatny, oglądnie ludzi z tej strony, z której nie pokazują się publicznie, jest w dziwny sposób pasjonujące. Czytając powieść epistolarną wchodzimy (a ściślej: mamy takie złudzenie) w sferę intymności innych osób, nie łamiąc przy tym żadnych norm etycznych. I chyba właśnie to wrażenie intymności, a zarazem naturalności, którego nie daje obecność narratora, jest tak szczególne w powieści epistolarnej. Wydaje nam się, że podglądamy fragmenty prawdziwego życia. Jednocześnie powieść epistolarna jest gatunkiem trudnym, wymagającym ogromnego kunsztu literackiego od autora, a od czytelnika umiejętności czytania między wierszami. W dobie e-maili powieść epistolarna była jeszcze możliwa. (Osobną kwestią jest, jak się to udawało). A w dobie tweetów i facebooka? Jednak zanim zaczniemy zastanawiać się nad perspektywami przetrwania lub śmierci tego gatunku, przyjrzyjmy się, jak konwencję utworu epistolarnego wykorzystała ponad dwieście lat temu pewna młoda i zdolna pisarka. Uwaga! Będą spoilery (a właściwie... zostały już zawarte w tytule).



czwartek, 22 października 2015

Teraz czytam...



Czytelniczo jestem obecnie w sytuacji przypominającej niedolę osiołka, któremu w żłoby dano. Tyle ciekawych książek mi się spiętrzyło - jak widać na powyższym zdjęciu - że po prostu nie wiem, za którą się zabrać. Wszystkie zaczęłam i, chcąc nie chcąc, czytam równolegle, co  oczywiście nie jest sytuacją idealną.

Z przodu, kolejno od góry:
  • Kończę opowiadania M.R. Jamesa, do których zamierzamy z Pyzą wrócić, mniej więcej w czasie wigilii Wszystkich Świętych
  • Bookery, Pulitzery, przyznam, że trochę to na mnie działa, a szczególnie kiedy tematyka nagradzanych książek mieści się w mojej sferze zainteresowań. Tak było w przypadku "Ścieżek północy" Richarda Flanagana. Bardzo na tę książkę czekałam, wrażenia po przeczytaniu około 1/3 mam jednak mieszane. Życie głównego bohatera ciągle skrywa dla mnie wiele tajemnic, co nieco wiem już o tym, co się z nim działo w czasie wojny w japońskim obozie jenieckim - te fragmenty są bardzo mocne. Ale wątek miłosny na razie jest dla mnie mało przekonujący.
  • Pulitzer 2015, czyli "Światło, którego nie widać" Anthony'ego Doerra. Zdążyłam tylko zajrzeć, jeszcze nie wiem, czy spełni moje oczekiwania, ale kusi coraz bardziej.
  • "Samotnia" Dickensa - zaczęłam czytać na listopadowy Piknik z klasyką.
  • Przeglądam też już Emmę i szukam inspiracji na grudniowy festiwal.
Z tyłu, od góry:
  • "Pana Holmesa" zdążyłam już przeczytać i wkrótce podzielę się z Wami swoimi wrażeniami.
  • O "Solfatarze" Macieja Hena słyszałam tyle dobrego, że po prostu musiałam ją zdobyć. Dobra powieść historyczna zawsze znajdzie u mnie miejsce, a ta jest podobno napisana i z rozmachem, i finezyjnie. I przez polskiego autora, co też nie było bez znaczenia.

Mogłabym jeszcze wśród zaczętych wymienić "Ty pierwszy, Max" Leeny Parkkinen. Na razie nie udało mi się na niej skupić, ale też sporo sobie po tej książce obiecuję. Wydana u nas parę lat temu powieść fińska, na naszym rynku wydawniczym to jednak rzadkość. I - wbrew temu, z czym się obecnie literatura z Północy kojarzy - nie jest to kryminał.

Macie swoje typy spośród wyżej wymienionych?


wtorek, 20 października 2015

PIKNIKI Z KLASYKĄ: O wychowaniu młodych dziewcząt. "Małe kobietki" Louisy May Alcott




Treść „Małych kobietek” Louisy May Alcott można streścić w jednym zdaniu: rok z życia rodziny Marchów. Opowieść zaczyna się przed Bożym Narodzeniem, a kończy po kolejnym Nowym Roku. Głównymi bohaterkami są cztery dorastające siostry:  najstarsza, szesnastoletnia Meg – rozważna piękność; piętnastoletnia, impulsywna Jo – chłopczyca o literackich ambicjach; łagodna i chorobliwie nieśmiała trzynastoletnia Beth – posiadaczka złotego serca i ogromnego talentu muzycznego; wreszcie – rozpieszczona dwunastoletnia artystka Amy,  „o niebieskich oczach i złotych lokach”. Trwa wojna secesyjna. Ojciec rodziny, pastor, służy jako kapelan w szeregach armii Unii. Dziewczynki mieszkają z matką, pieszczotliwie zwaną przez nie Marmisią, i wierną służącą Hanną. Z pogodą ducha i godnością znoszą biedę, w którą popadła rodzina, niegdyś zamożna, zapewne należąca do „wyższej klasy średniej”.  Powieść  śledzi ich dojrzewanie, drogę, na której „małe kobietki” staną się po prostu kobietami.

poniedziałek, 19 października 2015

Czas na PIKNIK!



Jutro w samo południe zapraszamy na kolejny, już szósty Piknik z klasyką. Tym razem sięgamy po klasykę literatury dla młodych panienek i będziemy się bawić w towarzystwie czterech sióstr March i ich Marmisi, czyli bohaterek "Małych kobietek" Louisy May Alcott.

Ponieważ mamy już jesień i pogoda jest niepewna, być może piknik trzeba będzie zamienić na proszoną kolację w domu. Poniżej menu przygotowane przez jedną z sióstr, Jo.



Kolacja według Jo March:

Duszona wołowina
Pełno ziemniaków
Jakieś szparagi i homar „na smak”
Sałatka z zielonej sałaty (Jo poszuka przepisu w książce)
Deser:
Galaretka mleczna
Truskawki
Nawet kawa (jeśli ma być elegancko)





Zapraszam!



niedziela, 18 października 2015

SZTUKA CZYTANIA: Czytanie z nut


Dziś małe odstępstwo od reguł, którymi kieruję się w doborze obrazów do Sztuki czytania. Młoda dama, sportretowana przez Williama Beecheya, czyta nie książkę, jak to zwykle w tym cyklu bywa, a zapis nutowy.
Jest za to wcieleniem pewnej bohaterki literackiej:


*** William Beechey (Anglia, 1753 - 1839) ***



Urok panny Crawford nie malał. Przywieziona harfa uwydatniła tylko urodę, dowcip i pogodę młodej panny, która grała bardzo chętnie, z dobrym gustem i ogromnie twarzowym przejęciem, a zawsze, po każdej piosence, miała coś interesującego do powiedzenia. Edmund bywał codziennie na plebanii, by się rozkoszować ulubionym instrumentem, zapraszany tam z dnia na dzień, dama bowiem lubiła mieć słuchacza, i tak to wkrótce weszło w zwyczaj.
      Młoda dama, ładna, żywa, z równie jak ona elegancką harfą, siedząca przy portfenetrze otwartym na trawnik obrośnięty krzewami o bujnym, letnim listowiu, to dość, by podbić serce każdego mężczyzny.


Jane Austen "Mansfield Park"
Tłum. A. Przedpełska-Trzeciakowska 

   
   
   
   
   
   
  
Zapomniany dzisiaj William Beechey był ulubionym portrecistą króla Jerzego III. Był to artysta niezwykle płodny - jak podaje Wikipedia, doczekał się z pierwszą żoną pięciorga dzieci, a z drugą szesnaściorga (wybaczcie mi ten mały żarcik). Śmiem zresztą w to wątpić, bo jego druga żona musiałaby urodzić najmłodszą córkę w wieku 58 lat. Bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że w poczet dzieci zaliczono kilkoro wnucząt. Ale, teraz już na poważnie, był rzeczywiście artystą płodnym i w swoim czasie bardzo cenionym, a pozowali mu nie tylko członkowie rodziny królewskiej, ale również wiele ówczesnych sławnych postaci. Powyższy portret znajduje się w zbiorach Spencer Museum of Art Uniwersytetu Kansas.
  
 
 

A skoro jesteśmy przy powieściach Jane Austen, to przypominam o czekającym nas festiwalu "Emmy". Wciąż można się zgłaszać, zapraszam!

piątek, 16 października 2015

Po okładkach je poznacie: Sonia Draga wydaje Franzena


Już za niecały tydzień, 21 października, polska premiera najnowszej powieści Jonathana Franzena. Autor niebawem będzie gościem Festiwalu Conrada (24 października) oraz Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie (24 i 25 października). Festiwal Conrada objął również książkę patronatem, oprawa medialna jest więc imponująca. A jak prezentuje się oprawa graficzna?
(Na końcu wpisu dodatek do poczytania).

środa, 14 października 2015

Z zapisków wiejskiej nauczycielki


Na teraz mam już dość tego nauczania w zapadłej wiosce. Mogłabym nawet napisać powieść o życiu wiejskiej nauczycielki. W powieści tej nie byłoby odrobiny przesady. Zdaniem opinii ogółu, życie nauczycieli wiejskich płynie beztrosko, a obowiązki ich ograniczają się jedynie do pobierania pensji. W książce mojej zamierzam przedstawić to wszystko prawdziwie. Nie ma tygodnia, w którym nie słyszę, jak łatwa jest moja praca i jak dużo za nią dostaję pieniędzy. „Praca nauczycielki to siedzenie i słuchanie wyuczonej lekcji” – oto słowa, które wciąż do mnie docierają. Z początku usiłowałam protestować przeciwko temu, ale „fakty wprawdzie są mocne – powiedział ktoś mądry – lecz nie tak mocne jak fałszywe mniemania”. Więc tylko milczę wymownie i uśmiecham się… W szkole, którą prowadzę, jest dziewięć oddziałów i wszędzie ja sama muszę wykładać. Mój najmłodszy uczeń ma dopiero cztery lata i przysyłają go do szkoły, żeby w domu był spokój. Najstarszy ma już lat dwadzieścia i uważa, że odrabianie lekcji jest o wiele przyjemniejszym zajęciem niż uprawa roli.

poniedziałek, 12 października 2015

Polka potrafi albo oda do ziemniaka. "Okupacja od kuchni" Aleksandry Zaprutko-Janickiej - recenzja





Wśród publikacji wydanych oficjalnie na ziemiach polskich podczas niemieckiej okupacji znalazły się m.in. takie książki: „Sto potraw z ziemniaków” B. Kaweckiej-Starmachowej (Kraków 1940), „60 potraw z kapusty” Z. Piechowej (Kraków 1940), „Domowa fabryka cukru z dodatkiem o wyrobie miodu z marchwi” J. Sternal (Kraków 1940) czy „Ziemniaki na pierwsze… na drugie… na trzecie…135 nowych przepisów na czasie” Z. Sreafińskiej (Kraków 1940). Niestety nie było to ćwiczenie z kreatywności, a smutna konieczność. Ziemniaki i kapusta: to właśnie te produkty pozwoliły naszym rodakom przetrwać lata głodu.

niedziela, 11 października 2015

SZTUKA CZTANIA: Krytyk w bibliotece


***  Paul Cézanne (Francja, 1839-1906), "Portret Gustave'a Geffroya"  (1895) ***


Zauważyłam, że w moim cyklu malarskim panuje ogromna dyskryminacja ze względu na płeć. Autorami prezentowanych obrazów są najczęściej mężczyźni, a przedstawiają one prawie wyłącznie (albo nawet wyłącznie) kobiety. Nie zapewnię w tym względzie parytetów, ale postaram się, żeby od czasu do czasu pojawił się też jakiś mężczyzna z książką (a obraz malowany kobiecą ręką pojawił się ostatnio). Dzisiaj jest nim Gustave Geffroy, sportretowany przez Cézanne'a. Geffroy był francuskim pisarzem i krytykiem sztuki, jednym z pierwszych historyków impresjonizmu. Przyjaźnił się z Monetem i wspierał go, i to właśnie Monet doprowadził do spotkania Cézanne'a i Geffroya. Geffroy pozował artyście w bibliotece swojego domu w Paryżu przez okres trzech miesięcy, po czym Cézanne, niezadowolony z rezultatów, wyjechał nagle z Paryża. Obraz nigdy nie został dokończony. Obecnie znajduje się w stałej ekspozycji Musée d'Orsay.


środa, 7 października 2015

Po okładkach je poznacie: jedno wydawnictwo, dwie serie


 
Niedawny wpis na blogu Pyzy przypomniał mi, że już dawno chciałam napisać o pewnej serii wydawniczej posiadającej najbardziej zdumiewającą oprawę graficzną, jaką można sobie wyobrazić. Dla kontrastu przedstawię ją obok innej serii tego samego wydawnictwa. Tak się składa, że o pewnej serii Świata Książki - bo o nim mowa - już pisałam, ale zapewniam, że nadal jestem blogerką niezależną, a ten wpis (tak jak i poprzedni) nie jest sponsorowany (o czym się w dalszej części przekonacie). Postanowiłam też zapoczątkować nim nowy cykl na blogu, który będzie się pojawiał w miarę regularnie i prezentował dobre i złe przykłady książkowych okładek - głównie z naszego polskiego podwórka, choć nie tylko. Pojawią się więc i inne wydawnictwa, będę i chwalić, i ganić. 

poniedziałek, 5 października 2015

SZTUKA CZYTANIA: Babie lato...


Kolejny odcinek cotygodniowego niedzielnego cyklu tym razem w poniedziałek. Cóż, wczoraj aura wybitnie nie sprzyjała blogowaniu. Było mniej więcej tak, jak na tym obrazie fińskiej malarki Ady Thilén, a przyjemnym październikowym słońcem można się było cieszyć na różne sposoby. Właściwie to niekoniecznie z książką ;)


*** Ada Thilén (Finlandia, 1852-1933), "Dziewczyna czytająca książkę" (1896) ***