czwartek, 17 grudnia 2015

„Tak mało białego atłasu, tak mało koronkowych welonów, pożal się Boże!” Przewodnik modowy po prozie Jane Austen cz.1


Cytat w tytule to oczywiście opinia pani Elton o ślubie Emmy i Knightleya, ale można go równie dobrze odnieść do stylu pisarskiego Jane Austen. Jej proza jest niemal zupełnie wyzuta z wszelkich opisów, a żadne zdanie nie służy wyłącznie dekoracji. Opisów strojów też w niej nie znajdziemy i choć w każdej powieści występuje przynajmniej jedna panna młoda (w „Emmie” pada chyba rekord, jest ich w sumie pięć), białego atłasu i koronkowych welonów jest rzeczywiście bardzo niewiele. Wzmianki o elementach garderoby pojawiają się jednak od czasu do czasu, mówiąc więcej, niż się pozornie wydaje. Dlatego aby lepiej orientować się w świecie Jane Austen i jej bohaterek, warto zapoznać się z regułami rządzącymi ubiorem w jej czasach.

Sama Austen bardzo się interesowała modą. Ilekroć przebywała z dala od swojej siostry Cassandry, prowadziła z nią ożywioną korespondencję, której znaczną część stanowiły modowe ploteczki i sprawy związane z garderobą. Skromna sytuacja majątkowa pisarki sprawiła, że każdy zakup pantofli czy tkaniny na suknię (oczywiście w tamtym czasie nie można było kupić gotowej sukni) urastał do rangi wydarzenia, poprzedzonego głębokim namysłem. W 1798 Jane pisała: „Jestem tak zawstydzona stanem połowy mojej garderoby, że rumienię się na sam widok szafy, która ją przechowuje.1 Jest rzeczą powszechnie znaną, że kobiecie rzadko kiedy jest wszystko jedno, co na siebie włoży, i Jane Austen nie była wyjątkiem.

Z góry przepraszam panów, ale w tym wpisie zajmę się wyłącznie modą damską. A moda w tym okresie – w Anglii umownie zwanym regencją, u nas erą napoleońską lub empire – była wyjątkowo urokliwa i bardzo lekka, w porównaniu z wcześniejszą i późniejszą epoką. Skoncentruję się na latach 1813-14, czyli czasie, w którym toczy się akcja „Emmy”. Zaczniemy od przyjrzenia się elementom empirowego/regencyjnego stroju. W części drugiej sprawdzimy, jakie modowe informacje można wyłowić z powieści Jane Austen i co nam one mówią. Ostrzegam, że niniejsze opracowanie ma charakter amatorski, choć dołożyłam wszelkich starań, żeby było jak najbardziej rzetelne.

Fashion victim roku 1814. Ilustracja modowa. Źródło

Co na siebie włożyć?

Koszula bliższa ciału
Pierwszym elementem stroju, który wkładała na siebie kobieta, była prosta koszula (chemise, shift), uszyta z trwałej tkaniny, lnu lub bawełny, znoszącej częste pranie. Jej zadaniem było ochronienie kolejnych warstw odzieży, które prano znacznie rzadziej, a pamiętajmy, że ówczesna dama nie mogła codziennie wziąć kąpieli. Koszula sięgała zazwyczaj do kolan i był to w zasadzie jedyny element bielizny. Pantalonów (drawers) wówczas powszechnie nie noszono, a jeśli już, były to raczej dwie osobne wiązane w pasie nogawki – dla… wygody. Na nogi zakładano oczywiście pończochy (stockings), przytrzymywane podwiązkami (garters).


Chemise (1800-1815). Po prawej współczesna rekonstrukcja, założona wraz z gorsetem.
(Pani prezentująca to nie ja). Źródło. Źródło

Na koszulę zakładano rodzaj krótkiego gorsetu, odpowiednik dzisiejszego biustonosza (stays). W modzie empirowej dekolt był mocno eksponowany, gorset miał za zadanie odpowiednie podniesienie i podtrzymanie biustu. Dłuższe wersje kształtowały również tułów, ale był to ten okres w historii mody, kiedy sylwetka kobiety była zbliżona do naturalnej i nadmiernie się nie ściskano. W przód gorsetu wsuwano specjalną listewkę, zwaną bryklą (busk) która usztywniała gorset, wymuszała prostą sylwetkę i rozdzielała piersi, nadając dekoltowi elegancki wygląd.


Stays. Po lewej ilustracja z epoki, w środku długi gorset z epoki, po prawej współczesna rekonstrukcja krótkiego.
Źródło. Źródło. Źródło

 
Dowiedziałam się u pani Tickars, ku mojej wielkiej uciesze, że gorsety teraz już nie mają wypychać biustu do góry – to była bardzo niestosowna i nienaturalna moda” – pisała Jane Austen we wrześniu 1813. Nie jestem pewna, czy istotnie nastąpiła wtedy tak wielka zmiana, ale kobieta, która nie chciała eksponować biustu, miała wiele możliwości, by ubrać się skromnie, o czym za chwilę. Poniżej ilustracja efektu, jaki osiągano za pomocą stays.

Źródło

Kolejną warstwę odzieży stanowiła halka (petticoat). Suknie szyto wówczas z lekkich, zwiewnych tkanin – halka zapobiegała niestosownemu prześwitywaniu i oblepianiu nóg przez tkaninę sukni. Halek mogło być kilka, ale to właśnie epoka empire najbardziej odchudziła w tym względzie kobiecą garderobę i zazwyczaj wystarczała jedna. Niektóre odważne Francuzki mogły z niej w ogóle rezygnować, jak to sugerują portrety, a także satyryczne ryciny, ale z pewnością angielskie panienki nosiły się bardziej skromnie. Halka nie była właściwie elementem bielizny, często była widoczna. Wszechobecne błoto sprawiało, że panie, np. wysiadając z powozu, musiały wysoko podnosić suknię, by ochronić ją przed zabrudzeniem, ukazując w ten sposób halkę. Dlatego też halki często były kunsztownie zdobione, wyszywane, obszywane falbankami itd. Halka oczywiście była dopasowana do kształtu spódnicy i mocowano ją pod biustem (czyli w empirowej talii). Aby to ułatwić mogła być wyposażona w szelki albo w ogóle w część stanikową. Krój halki zależał oczywiście od kroju sukni. W roku 1814 halka nie musiała już być biała, modne stały się kolorowe, prześwitujące spod delikatnych sukien.


Petticoat (ok. 1810-20). Po lewej model na szelkach, do sukni z trenem. Po prawej
halka z częścią stanikową. Źrodło. Źródło
   
Suknia - do wyboru, do koloru
Teraz jesteśmy już gotowe, aby założyć suknię (gown). Cechy charakterystyczne empirowej sukni to oczywiście talia umieszczona pod biustem, głęboki dekolt i bufiaste krótkie rękawki. Z tyłu podkroje na rękawy były głębokie, co wymuszało ściągnięcie łopatek i wyprostowaną sylwetkę. Naturalnie mogło występować wiele wariacji, a długość sukni, umiejscowienie talii, kształt dekoltu i rękawów ulegały zmianom z roku na rok – moda zmieniała się wtedy równie szybko jak dziś, a może nawet jeszcze szybciej. Stolicą mody był Paryż, bacznie obserwowany przez Londyn. Jednak w latach 1808-14 z powodu wojny wymiana modowa była utrudniona, w Anglii talia opadła w tym czasie nieco w dół, we Francji pozostała bardzo wysoko. Po roku 1814 Anglicy szybko dostosowali swoje stroje do trendów paryskich.


Suknie empire. Po lewej codzienna z drukowanej bawełny (1810-14), w środku z r. 1813,
po prawej jedwabna wieczorowa (1804-14) Źródło. Źródło. Źródło

Suknie empire. Po lewej 1813-17, po prawej1815-19. Źródło

Empirowa moda narodziła się oczywiście z fascynacji kulturą antyku (było to właściwie jeszcze przed okresem cesarstwa, ale pozostańmy przy tej nazwie). Początkowo suknie nawiązywały wprost do greckich tunik, były proste i swobodne, a fałdy miękko zebrane wokół ciała. Później sylwetka uległa wyszczupleniu, suknie z przodu stawały się gładkie, a fałdy zebrane były na plecach. Zaczęto stosować dekoracje w postaci marszczeń, falbanek, kryz, rzędów zakładek, co usztywniło linię spódnicy, nadając jej bardziej stożkowaty kształt. Około roku 1814 było to widoczne szczególnie w modzie francuskiej. Elegantki nie były już zwiewnymi nimfami pląsającymi po łąkach, strój nabrał bardziej sztywnego, formalnego charakteru, a zdobienia stały się znacznie bardziej widoczne.



Portret Anieli z Radziwiłłów Czartoryskiej (1802). W tym okresie
w modzie damskiej wyraźnie widać było nawiązanie do antyku. Źródło

Po lewej suknia spacerowa z 1814, po prawej wieczorowa z 1815. Źródło. Źródło
    
Oczywiście różnie się ubierano na różne okazje. W ciągu dnia krócej i skromniej (w 1814 już wyraźnie widać było kostki), suknie balowe były dłuższe, nierzadko z trenami, choć te były modne głównie w początkowych kilku latach XIX w. Suknie dzienne miały rękawy długie, a dekolt zasłonięty, wieczorem noszono krótkie rękawy i głębokie dekolty. Jednak i te zasady zmieniały się wraz z upływem czasu i około roku 1814 długie rękawy pojawiały się już w strojach wieczorowych. W marcu 1814 Jane Austen wciąż była nieco podejrzliwa wobec swoich długich rękawów: "Pani Tilson też miała długie rękawy i zapewniła mnie, że wiele pań nosi je wieczorem. Ucieszyłam się, słysząc to". Jednak już we wrześniu 1814 informowała: "Długie rękawy wydają się powszechne, nawet na wieczór.  Staniki są krótkie i, o ile mogłam to ocenić, biust zakryty.  Byłam wczoraj na małym przyjęciu u pani Latouche, gdzie przywiązuje się wielką wagę do stroju, i takie były moje obserwacje. Halki są krótkie i na ogół – choć nie zawsze – z falbankami."


Po lewej: Christoffer Wilhelm Eckersberg, portret młodej kobiety (1815). Po prawej: Andrew
Geddes, portret kobiety (1803-10). Przykłady ubioru codziennego, dekolt jest całkowicie
osłonięty. Starsza kobieta nosi pod kapeluszem czepek. Źródło. Źródło
   
Charakter sukni można było do pewnego stopnia zmodyfikować za pomocą dodatków. Długie rękawy mogły być doczepiane, wpinane pod krótkie bufki lub zakładane na nie. Często, zwłaszcza do roku 1810, noszono fichu, chustkę, którą zasłaniano dekolt. Tę samą funkcję spełniała szmizetka (chemisette), rodzaj pół-bluzki wkładanej pod sukienkę. Później coraz częściej pojawiały się suknie z małym dekoltem lub nawet kołnierzem. Portrety powyżej pokazują, że kobiety w rzeczywistości ubierały się bardzo skromnie. Poniżej dodatki, które pozwalały im to osiągać.

Fichu (po lewej) i kryza (po prawej). Źródło. Źródło


Chemisette. Źródło





Kolorem uznawanym za najbardziej elegancki była biel, bynajmniej nie zarezerwowana dla panien młodych. Suknie wieczorowe najczęściej były białe, choć nie koniecznie, zdarzały się też bardzo mocne kolory, jak granat czy czerwień. Szyto je z delikatnych muślinów i atłasów, oczywiście jedwab był najbardziej pożądany. Sukienki codzienne były dużo tańsze, często z drukowanej, wzorzystej bawełny. Biel była modna także na dzień, jednak kobiety zmuszone do bardziej praktycznego trybu życia, nie zawsze mogły sobie na nią pozwolić. Często wybierały ciemne, przytłumione kolory, na których mniej znać było zabrudzenia, i które łatwiej było wyprać. Popularnymi kolorami epoki empire był też żółty, błękitny, zielony, odcienie lawendowe i różowe.

Okrycia wierzchnie
Kolejnym, bardzo charakterystycznym elementem stroju tej epoki był spencer – krótki żakiecik, dokładnie pokrywający się z linią stanika sukni, zazwyczaj w kontrastowym do niej kolorze. To mój ulubiony element mody empirowej. Spencer wywodził się ze stroju męskiego, często był dekorowany w stylu militarnym. Noszono go jako lekki, wierzchni element stroju.

Spencer. 1814-15. Źródło. Źródło. Źródło. Źródło
   
W chłodniejszych porach roku jako okrycie wierzchnie noszona była pelisa (pelisse), czyli długi płaszcz (długości do kolan lub nawet pokrywający się z długością sukni). Empirowa pelisa miała rzecz jasna empirowy krój, czyli linię naśladującą linię sukni, z wysoko umieszczoną talią, i była dosyć dopasowana do figury. Zimowe pelisy mogły być podbite lub ozdobione futrem. Wciąż noszono znane z poprzednich epok peleryny, przydatne zwłaszcza, by otulić się nimi w powozie, nie były one jednak tak modne jak pelisy.


Pelisa, 1808-15. Źródło. Źródło. Źródło


Na spencer, pelisę albo na samą suknię można było narzucić szal lub chustę (shawl), element stroju bardzo popularny w okresie regencji, który przetrwał właściwie w tej samej formie i funkcji do naszych czasów. Najbardziej eleganckie ciepłe chusty były oczywiście wykonane z kaszmiru. Młoda kobieta z obrazu poniżej (która w ogóle bardzo przypomina mi Emmę) okrywa się taką chustą.

Henri François Mulard, portret damy (ok. 1810). Źródło



Buty i dodatki
Regencyjne buty to przede wszystkim płaskie pantofelki, zupełnie przypominające nasze współczesne baleriny, bardzo nieodpowiednie na błotniste angielskie drogi. Początkowo noski były szpiczaste, później miały tendencję do zaokrąglania się, ale i w tym względzie prawdziwa elegantka musiała trzymać rękę na pulsie i pilnie śledzić żurnale (tak, czasopisma modowe już wówczas istniały, do naszych czasów zachował się numer La Belle Assembleé z r. 1814, należący do Fanny Knight, bratanicy Jane Austen). Noszono również wysokie sznurowane trzewiki, często z nankinu – grubego bawełnianego płótna, najczęściej barwy żółtej (nazwa pochodzi od chińskiego Nankinu). „Powinnyście nosić wysokie trzewiki. […] Nic lepiej nie uwydatnia zgrabnej kostki aniżeli wysoki trzewik. Żółty nankin z czarnym okładem wygląda bardzo ładnie” – doradzał pewnej młodej pannie niejaki lord Osbourne w niedokończonej powieści Jane Austen, znanej jako „Watsonowie”. Ona zaś odpowiedziała, że „często ich uroda sprawia, że nie nadają się do chodzenia po błocie"2.


Buty damskie z epoki empire. Charakterystyczny jest brak obcasa,
nawet w obuwiu balowym. Źródło. Źródło
   
Żadna szanująca się kobieta oczywiście nie wyszłaby z domu bez nakrycia głowy. Dziwne, jak często ten fakt jest ignorowany przez twórców filmów, którzy pokazują bohaterki biegające po ulicach lub wybierające się na spacer z goła głową. W czasach regencji noszone były przede wszystkim wiązane pod brodą kapelusze-budki (bonnet), które zresztą przetrwały jeszcze długo w czasach wiktoriańskich. W polskich tłumaczeniach bonnet najczęściej występuje jako „czepek”, czasem może też być „pasterką” (natknęłam się na to w przekładzie „Samotni” Dickensa). Kształt tego kapelusza zmieniał się w czasie, w latach 1813-14 osiągnął dosyć krzykliwą, prawie karykaturalną formę.

Bonnet, różne style. Źródło. Źródło


Nakrycia głowy modne w roku 1813 (po lewej) i w 1814 (po prawej).
 
Nie należy jednak mylić czepka-bonnet z innym czepkiem (cap). Ten drugi był nakryciem głowy noszonym w domu, z delikatnego muślinu lub koronki, właściwym przede wszystkim mężatkom i starym pannom. Jane Austen nosiła czepek jeszcze jako młoda kobieta: "Od kiedy wróciłam do domu, uszyłam sobie dwa czy trzy czepki, żeby je nosić wieczorami, ratują mnie przed torturą układania włosów." – pisała w grudniu 1798. Na balach czepków – ani jednych, ani drugich – nie noszono. Obowiązywały fantazyjne ozdoby, strusie pióra i inne wymyślne dodatki. Popularne były również turbany.


Empirowe nakrycia głowy. Po lewej francuskie z 1808, po prawej angielskie
z 1814 (u góry po lewej turban). Źródło. Źródło

Równie oczywistym elementem stroju były rękawiczki. Do sukni wieczorowych obowiązkowe były długie do łokci lub powyżej, białe rękawiczki. (Idąc na bal, koniecznie należało zabrać ze sobą też wachlarz). Zimą modne były mufki.

Suknia wieczorowa (1815). Źródło
 
Niezbędne drobiazgi kobiety nosiły w małych torebkach-woreczkach (reticule lub ridicule). Ilość ich form i zdobień wydaje się być niemal nieograniczona.



Reticule, czyli torebka. Po prawej polska torebka z 1799 ze zbiorów
Muzeum Narodowego w Krakowie. Źrodło. Źródło. Źródło


Moda ślubna
Na koniec jeszcze kilka słów o modzie ślubnej, a właściwie o jej braku. Na tę okazję kobieta wkładała swój najlepszy strój, ale nie było obowiązujących wytycznych, jak on miał wyglądać. Suknie ślubne często były białe, ale głównie dlatego, że biel była dominującym kolorem epoki. Po ślubie kobieta nie odkładała stroju do szafy, często zakładała swoją suknię ślubna np. do kościoła i na uroczystości. Koronki były rzecz jasna drogie, więc z pewnością ozdabiały tylko suknie ślubne zamożnych kobiet, i to nie wszystkich, jak wiemy z cytatu zamieszczonego w tytule. Welony nie były jeszcze wtedy popularne i większość panien młodych brała ślub w kapeluszu.

***

Znamy już podstawy mody empirowej. Wydaje się, że tak jak i dzisiaj, kobieta często musiała wybierać, czy ubrać się modnie, czy ładnie i elegancko. W części drugiej „Modowego przewodnika…” przyjrzymy się temu, czego można się dowiedzieć o bohaterkach i bohaterach Jane Austen z tych skąpych wzmianek o ubiorze, które można znaleźć w jej powieściach. Oczywiście ze szczególnym uwzględnieniem „Emmy”.




Kurier Festiwalowy Nr.2

Dziś o "Emmie" piszą jeszcze:

Leżę i czytam - "Emma, to nie wypada! Mody i obyczaje wczoraj i dziś - na podstawie Emmy Jane Austen"
Pierogi pruskie - "Streszczenie nie zawsze jest drogą do celu albo o Świecie Emmy J. Austen-Leigh"

Przypominam też wczorajszy wpis miasta książek, ukazał się późnym wieczorem, a jest bardzo ładnym wprowadzeniem do "Emmy" i twórczości Jane Austen w ogóle: "Dlaczego Emma nie mdleje?"

Jutro dzień filmowy! Karolina z Dobry Film, Zły Film i Pyza napiszą o różnych ekranizacjach "Emmy". Ja się wyłamię z tego nurtu i zajmę się mężczyznami, którym podobała się "Emma". Zapraszam!

Linki do wszystkich festiwalowych wpisów znajdują się w Archiwum Festiwalu.

---
1 Cytaty z listów Jane Austen w moim tłumaczeniu. Cytuję za: Mary Hafner-Laney, "I was tempted by a pretty coloured muslin. Jane Austen and the art of Being Fashionable". Persuasions, 32.

2 Jane Austen, "Watsonowie". Przekład Magdalena Moltzan-Małkowska.

30 komentarzy:

  1. Piękna to była moda;) Miałabym ochotę kiedyś ubrać opisywany przez Ciebie strój. Bardzo kobieco;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też chciałabym się móc tak ubrać - od czasu do czasu, bo to jednak nie był tak komfortowy strój, jak dzisiejsze ;)
      To mój ulubiony okres w historii mody.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podobało :)

      Usuń
  3. Cudownie się to czyta - i ogląda! Nie wspominając o tym, że można dowiedzieć się mnóstwa ciekawych rzeczy. Na przykład o istnieniu brykli ;-) Swoją drogą, chyba nie mogło to być wygodne, zwłaszcza, jak sobie wyobrażam, w pozycji siedzącej. Chyba że zakładano to wyłącznie na specjalne okazje, tak jak dziś na wielkie imprezy zakłada się bieliznę korygującą?
    "Stays" to niezły push-up! Zakochałam się w szmizetce i spencerze, zwłaszcza w jego wersji militarnej (czy dziś taki krótki żakiecik nie nazywa się bolerkiem?). Bonnet zawsze wydawał mi się uroczy. A talia odcięta pod biustem to jeden z moich ulubionych fasonów bluzek i tunik. No i niezwykle podoba mi się pomysł na czepek "domowy" - rzeczywiście, nie trzeba było się męczyć z układaniem fryzury. Przydałyby się takie teraz, nie tylko domowe, "wyjściowe" też, na wypadek tzw. "bad hair day"! ;-)
    Empirowa moda była szalenie kobieca. Podoba mi się, bardzo!
    W rozmowach o przeszłości zawsze mnie intryguje, jak ludzie z tamtych czasów zareagowaliby na nas (i na odwrót). Ciekawe, co powiedziałaby Jane Austen o współczesnej lycrze, spodniach-rurkach, dżinsach z dziurami i szpilkach na niebotycznych obcasach :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten krótki gorsecik (tak to był ówczesny push-up) był oczywiście dużo wygodniejszy niż późniejsze gorsety wiktoriańskie, zresztą ta dłuższa wersja też była bardziej naturalna. To był codzienny element stroju. Ale tak, taki ubiór wymuszał określoną sylwetkę, trzeba było trzymać się prosto. Panny nie rozwalały się na kanapach w dzisiejszym swobodnym stylu, co najwyżej odważały się lekko oprzeć o oparcie.

      Spencer ma dużo wspólnego z bolerem, ale to jednak nie to samo. Zgadzam się, że moda była wtedy szalenie kobieca, a niektóre jej elementy można stosować również dzisiaj, przynajmniej jako inspiracje. Ale to była kobiecość inspirowana męskością, podczas rewolucji francuskiej strój kobiecy radykalnie się uprościł i zaczął czerpać ze stroju męskiego, co jest bardzo dobrze widoczne w tych wpływach militarnych.

      Co powiedziałaby Jane Austen? Masz na myśli po tym, jak pierwszy szok już by minął? ;) Kto wie, niektóre rozwiązania mogłyby się jej spodobać :) Choć wątpię, żeby pochwaliła większość z wymienionych przez Ciebie ;)

      Usuń
    2. Wniosek: niechlujność postawy i zachowania to cena, jaką płacimy za wygodny/niekrępujący ruchów/dający swobodę działania/nieupinający, nowoczesny strój ;-)
      I to jest kolejny przyczynek do zachwytu nad ubraniami z tamtej epoki - są wyjątkowo kobiece, pomimo wyraźnych inspiracji męską garderobą. Te nawiązania do męskiej szafy podobają mi się wyjątkowo, może dlatego, że uwielbiam styl militarny (i kolor khaki przy okazji).
      Tak, ciekawi mnie, co by powiedziała, gdyby odzyskała głos po podaniu soli trzeźwiących ;-) Myślę, że podobałyby jej się nowoczesne materiały, ale mogłaby mieć wątpliwości co do fasonów ;-) Szkoda, że się tego nie dowiemy.

      Usuń
    3. Ja też lubię khaki i wszystkie tony ziemne, ale to raczej nie były popularne kolory doby regencji. Tzn. z pewnością były popularne wśród ubogich kobiet, bo ich po prostu nie było stać na żywe kolory albo nieskazitelną biel, więc musiały ubierać się buro. No i kolory militarne były zupełnie inne niż dziś, wiesz mundur w postaci czerwonej kurtki i białych spodni ;)

      Usuń
  4. Bardzo przydatny wpis! Bo w teorii oczywiście człowiek sobie myśli, że jak to wyglądało mniej więcej wie, ale bardzo dobrze nabyć bardziej konkretnej wiedzy -- dziękuję :).

    Zastanawiam się jeszcze nad jednym: czy suknie empirowe nie miały też więcej zastosowań społecznych? Bo to, jak były skonstruowane podkreśla przecież równocześnie, jak kobieta powinna się trzymać (prosto, ale też wszystkie widzimisię na pozycje biustu, ba, przecież ta deseczka to jest w ogóle niemal narzędzie opresji ;)), ale też mogły skutecznie ukrywać, na przykład ciążę. Podejrzewam, że ona sama w sobie mogła się wydawać "nieelegancka" jako odstępstwo od "wzorowej" figury?

    Oraz pani na rycinie z nakryciem głowy, które wygląda jak gorset skrzyrzowany z abażurem -- biedna! Oraz: rety, bezobcasowe buty! Fascynujące -- jako osoba nie posiadająca butów z obcasami jestem zafascynowana bliskością pod tym względem ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pyzo, Tobie się busk wydaje narzędziem opresji, ale chciałam podkreślić, że to był właśnie jeden z tych nielicznych okresów w historii mody, kiedy naprawdę kobiety były mało katowane. A co jest nie tak w bezobcasowych butach? Ja lubię. To przecież dzisiejsze kilkunastocentymetrowe szpilki są jakimś dziwactwem. Nie mówiąc już o niewygodzie.

      Jeśli chodzi o ciążę, to empirowa linia rzeczywiście była jej przyjazna, ale wydaje mi się, że to raczej zbieg okoliczności. To znaczy inspiracją był antyk, a że akurat w tych fałdach mieściła się ciąża... taki bonus ;) Z drugiej strony te sukienki były dosyć lekkie, nie było żadnych stelaży itd., więc jak wiatr zawiał, to ciążowy brzuszek był i tak bardzo widoczny. Zresztą to dopiero czasy wiktoriańskie wprowadziły tę obsesję ukrywania ciąży, wydaje mi się, że za życia Jane Austen podchodzono jednak do tych spraw bardziej rozsądnie. A, no i zauważ, że te suknie, w drugiej dekadzie XIX w. były już z przodu bardzo gładkie, a pełne z tyłu. Żeby dobrze wyglądać, trzeba było mieć płaski brzuch. Ale mimo wszystko pani Weston nie była w okresie ciąży skazana na siedzenie w domu, pokazywała się przecież publicznie.

      Usuń
    2. Jasne, chodziło mi bardziej o to, że nawet w tej modzie widać, że ona "ustawia" ciało (tu akurat kobiece, ale podejrzewam, że i męskie też, sądząc po materiale wizualnym :)). A buty bez obcasów: no właśnie, ja się zachwycałam, że nie ma tych obcasów, bo sama nie noszę, a do tej pory wydawało mi się, że raczej w modzie zwykle były :).

      Rozwiałaś moje wątpliwości -- bo tak się jeszcze zastanawiałam właśnie nad tym, kiedy kobieta w ciąży "nie bywała" w towarzystwie i chyba jednak dużo później zrobiło się z tego właśnie takie ukrywanie.

      Usuń
    3. Wiesz, to są w dużej mierze moje przypuszczenia, nie mam jakichś twardych danych na ten temat. Ale w "Emmie" podczas pikniku w Donwell, pani Weston była już chyba w zaawansowanej ciąży, w każdym razie jej stan jest mocno insynuowany, a jednak w nim uczestniczyła. Co prawda przede wszystkim dotrzymując towarzystwa ojcu Emmy, ale to raczej ze względu na niego, niż na jej stan.

      Jeśli chodzi o męską modę, to też było bardzo ciekawie, może przy innej okazji tez coś o tym napiszę :)

      Usuń
    4. Koniecznie! Na pewno byłby to wpis równie interesujący :).

      Usuń
  5. tarnino, podziwiam ogrom pracy włożonej w ten post, który jest nadzwyczaj interesujący i świetnie opracowany. W sposób czytelny i jasny. Z przyjemnością się go czytało. Osobiście marzy mi się suknia właśnie z okresu regencji:)serdeczności
    obserwatorka Festiwalu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się marzy ;) Cieszę się, że wpis Ci się podobał. Mam nadzieję, że część druga też będzie ciekawa :)

      Usuń
    2. Czekam na wpisy z niecierpliwością :)

      Usuń
  6. Przyznam, że nie sądziłam, że taki temat można aż tak dobrze wyczerpać. Rzetelna analiza, dosłownie krok po kroku, a ja wiem już tyle więcej niż kilkanaście minut temu. Świetny wpis! Suknie są takie, jakie wyobrażałam sobie dla tego okresu, ale nigdy nie zwracałam uwagi na chustki i stroje, które miały zasłaniać dekolt. Nie sądziłam też, że mają tak różne nazwy. I jeszcze fakt, że nie było mody ślubnej? Myślałam, że już wtedy zawitała w kobiecych umysłach :)
    Bardzo spodobał mi się pomysł z festiwalem na blogach, dzięki niemu dzień w dzień przybliżam sobie postać Emmy. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temat jest bardzo obszerny i można by jeszcze długo pisać, ale uznałam, że lepiej nie wystawiać cierpliwości czytelników na zbyt dużą próbę :) Ale cieszę się, jeśli udało mi się stworzyć wprowadzenie, które pozwala lepiej sobie wyobrazić ówczesny ubiór.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Świetny i pouczający wpis!
    To bardzo ciekawe, dzięki za przypomnienie przy okazji "sprawy rękawów" tego, że i wtedy w obrębie szerszego "sposobu ubierania się", który teraz nam może zlewać się w jedno, istniały drobne "trendy".
    Już nie mogę się doczekać Twojego kolejnego modowego wpisu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ile się trzeba było wtedy namęczyć, żeby wiedzieć, co się nosi i żeby takie stroje mieć. Zwłaszcza, jak się żyło na takiej stopie jak Jane Austen. W komentarzach powyżej zastanawiałyśmy się, co by Jane powiedziała na obecna modę. Tego nie jestem pewna, ale sądzę, że istnienie sieciówek, gdzie można sobie wejść i kupić gotową sukienkę zgodną z panującymi trendami przyjęłaby z zadowoleniem ;)

      Usuń
  8. To jeden z ciekawszych postów o modzie w kontekście literatury Jane Austen. Jako, że modą dawną zajmuję się na co dzień - wpiszę kilka może ciekawych dodatków do tego postu.
    1. Jeśli chodzi o gorset, zamieszczone zdjęcie przedstawiające krótki gorsecik to tzw. leniuszek (po polsku)ten typ gorsetu nie noszono np na balu ale w domu, w czasie podróży, lub kiedy pani domu zajmowała się gospodarstwem. Leniszuki nosiły także kobiety w ciąży, starsze panie oraz osoby chore.
    Typowy gorset z tego okresu czyli po 1800 roku do 1820 to konstrukcja utrzymująca przód gorsetu za pomocą brykli (busk) oraz dwóch fiszbinów utrzymujących tył gorsetu i sznurowanie. Przy biuście wstawiano trójkątne wstawki, które można było regulować tasiemką, podobne wstawki znajdowały się w okolicach bioder. Sznurowania w gorsecie zdarzały się przy biuście i te były przeznaczone dla karmiących matek, sznurowania przy biodrach przeznaczone były dla amazonek i strojów "riding habit". Jeśli chodzi o majtki czy spodnie - w swoich badaniach nad inwentarzem ubiorów co jakiś czas spotykam określenie "ciepłe pluderki na zimę" co oznacza,że kobiety nosiły ciepłe majtki - wspomniany inwentarz pochodzi z 1706 roku a więc jest bardzo wczesny,z kolei w inwentarzu książąt pszczyńskich z końca XVIII wieku czyli wtedy kiedy żyła Jane Austen, także majtki i spodnie są wymieniane a także skarpety damskie!. Oznacza to, że nie zawsze jest tak, że jeśli nie wspomina się o tym w źródłach to znaczy, że tego nie było tym bardziej, że na ilustracjach Verneta kobiety je(pantalony) już noszą. Jeśli kobiety nie zakładały pantalonów to obowiązkowo nosiły pończochy.
    Co do butów - płaskie obuwie pojawiło się już wcześniej bo w ostatnim dziesięcioleciu XVIII wieku. To "prababcia" dzisiejszych baletek i balerin - rozpowszechniły je tancerki sceniczne i zresztą tancerki tego czasu jak i z wcześniejszego okresu wprowadziły wiele zmian w modzie (to a propos feministek) - cieliste stroje antyczne noszone przez Madam Parisot (wymienia ją W. Thackeray w "Targowisku próżności")czy obcisły cielisty trykot noszony przez Marię Medinę. Obie tancerki działały w tym samym czasie co Jane Austen (lata 90. XVIIIw). Płaskie obuwie potem stanie się podstawą do point (baletki ze sztywnymi czubkami znane dziś w balecie klasycznym). Jeśli chodzi o strój balowy (to nie to samo co wieczorowy) na ilustracjach z żurnali mody pokazywany jest często z trenem tak było raczej w kręgach arystokratycznych w mieszczańskich zaś suknie balowe nie miały trenu bo był po prostu nie wygodny w czasie tańca i tłumu gości. Zachowały się suknie gdzie doczepiano do tremu tasiemki aby podnieść tren ale w praktyce ( mojej) raczej to kiepsko się sprawdzało. Częsty dodatkiem do sukni balowej był szal kaszmirowy zdobiony botami - inaczej nazywano je "perskim oczkiem" był potrzebny bo ba balach były ciągłe przeciągi w dusznych salach co często kończyło się chorobami (w taki sposób F. Chopin nabawił się gruźlicy), do białych sukien często noszono spencerki bez rękawów.
    Co do mody ślubnej - kostiumolodzy rozpoznają te suknie po haftach i ornamencie - żołędzi a czasami także ananasów. Białe suknie ślubne to wytwór epoki wiktoriańskiej Z polskich literatury na ten temat polecam artykuł dr. Anny Straszewskiej, która dokonała analizy jednej z polskich sukien ślubnych z 1800 z MNK.
    W całym Festiwalu Emmy zabrakło mi analizy tańców i etykiety. Pozdrawiam.
    Atelier Polonaise

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za to ciekawe uzupełnienie. Jak zaznaczyłam, moje opracowanie ma charakter wyłącznie amatorski, cieszę się, że odezwał się ktoś, kto się na tym zna :)

      To, co napisałaś o szalach kaszmirowych bezpośrednio wiąże się z "Emmą" - przecież pan Wooodhouse tak bardzo obawiał się o zdrowie pań narażonych na balu na przeciągi! Widać, że nie tylko on.

      Co do pantalonów, to podejrzewam, że występowało tu zróżnicowanie geograficzne, wyobrażam sobie, że ostre polskie zimy znacznie bardziej im sprzyjały niż pogoda angielska.

      Tak, oczywiście strój balowy to nie to samo co wieczorowy. Emma wybierając się na kolację do Westonów na pewno założyła strój wieczorowy. A na bal Pod Koroną? To był bal, ale jednak chyba o niezbyt formalnym charakterze. Z drugiej strony, przeglądając ilustracje z Ackermann's Repository, bardzo trudno było mi ustalić, czym się właściwie te rodzaje sukien różniły. Natomiast treny przez pewien czas musiały być w powszechniejszym użyciu - w "Northanger Abbey" Austen pisze, że Katarzyna i Izabela podpinały sobie nawzajem treny na balu.

      Co do brakujących tematów - niewykluczone, że jeszcze nadrobimy te zaległości :)

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Co do różnicy pomiędzy suknią balową a wieczorową wg. mojej sugestii chodziło może o większą dekoracyjność stroju. W Ackermanns Rep. powinny być opisy sukien. Jak znajdę coś o regułach ubioru napiszę w odpowiedzi pod tym postem.
      Pozdrawiam świątecznie

      Usuń
    3. Świetnie, dziękuję!

      Usuń
    4. Zgodnie z zapowiedzią o róznicach toalet balowych a wieczorowych.
      Z dzisiejszego punktu życia pomiędzy suknia wieczorową a balową nie ma różnicy ale w czasach kiedy były one wymagane, odróżniano je i dzięki temu miały swoje przeznaczenie na szczególne ważne imprezy i święta.
      Zasady jak „dzielono” suknie ze względu na ich przeznaczenie można odnaleźć w ówczesnych poradnikach. Elizabeth Celnart – francuska autorka znakomitych poradników – pisała o szyciu strojów metoda ekonomiczną, o zarządzaniu domostwem, o tworzeniu kwiatów z materiałów, o tworzeniu perfum czy poradniki na temat etykiety, haftowania, ładnego komponowania strojów aż do poradnika gier towarzyskich. Madame Celnart stała się także wyrocznią mody z jej "Manuel des demoiselles, ou Arts..." dowiemy się jak ubrać się na każdą okazję. Pierwsze jej publikacje ukazywały się od 1826 czyli już po śmierci Jane Austen ale zasady ubioru i etykieta nie zmieniła się. Współcześnie ukazał się zbiór jej poradników jako "Lady Stratagem" z którego obecnie korzystam, książka ta pomogła mi także odnaleźć autora polskiej edycji "Przewodnika dla Dam" wydanego w Warszawie w 1842 i prawdopodobnie jest to polskie tłumaczenie książki M. Celnart "Manuel des Demoiselles" autora polskiego tłumaczenia nie znam.
      W okresie kiedy tworzyła Jane Austen znany jest mi tylko jeden poradnik dotyczący etykiety i ubioru to anonimowa książka Lady of Distinction, "The Mirror of Graces" z 1811. Autorka nie jest znana badaczom uważa się, że napisała ją guwernantka lub dama do towarzystwa z którejś z arystokratycznych rodzin.
      Co Madame Celnart doradza w sprawie toalety balowej w polskim tłumaczeniu z 1842 roku (pisownia zachowana z tłumaczenia)eszarpka to trójkątna chusta zwana też fichu, negliż w tym przypadku oznacza strój wygodny, nie przeładowany zdobieniami, pól negliż często pojawia się jako strój nie oficjalny:

      Usuń
    5. "Ubiory balowe dzielą się na skromne, okazalsze i wykwintne (w oryginale to jest: simple toilet, demi – toilet i grande toilet:

      Lekkość, gracja, świeżość, powinny jaśnieć przed bogactwem w tak wesołem zgromadzeniu. Jeżeli kto chce dać dowody zamożności swojej, niech ta się okazuje w diamentach, a nie kwiatach, tkaninach złotych lub srebrnych, albowiem wszelkie świecidła dowodzą braku gustu. Ponieważ stopień elegancji zmienia się bardzo w sukniach balowych, przeto podzielimy ubiory ich na trzy oddziały, to jest: na skromne, okazalsze i wykwintne. Trzewiki prunelowe czarne lub białe atłasowe, pończocha bawełniana ażurowa na białej marselinowej, suknia muślinowa, ugarnirowana przyzwoicie, stanik mało wygorsowany, ubranie głowy gładkie, ozdobione skromnie kilku kwiatkami, kolczyki złote, perły, rękawiczki białe, eszarpka z gazy ( grenadine), składają tę skromna toaletę. Ponieważ suknia balowa jest nieco więcej wygorsowana niż zwyczajna, przeto eszarpka lub jakakolwiek chusteczka kladzie się na szyję w pauzach kontredansu i innych tańcach.
      Trzewiki bławatne, pończochy jedwabne ażurowe na białych atłasowych, suknia krepowa biała albo kolorowa z garnirowaniem – Niekiedy bukiet ułożony z kwiatów, który podpina garnirowanie tej sukni, na lewem boku; stanik z draperia, rękawki ozdobione, głowa ubrana kwiatami, klejnotami, perłami, brylantami, stalą, koralami, turkusami, eszarpki z kaszmiru, tiulowe haftowane, stanowią toalety okazalsze. Trzewik z atłasu białego, pończochy ażurowe jedwabne, bardzo pięknie podwleczone białym atłasem, suknia z gazy wełnianej w deseń z tiulu gładkiego lub haftowanego w pasy atłasowe, stalowe lub srebrne, garnirowania blondynowe. Stanik sukni ozdobny draperiami blondynowymi, spięty na ramionach ozdobami podobnemi do garnirowania; bukiet przy boku, głowa ubrana w perły, w marabu, mieszana z kwiatami i rozmaite drogie kamienie i klejnoty, otóż jest strój świetny, właściwy na wielkie bale."

      Usuń
    6. "Ubiór na zabawę tańcującą:
      Ubiory używane na wieczory muzykalne, na herbatę, są zupełnie podobne do poprzedzających, ale jeszcze bogatsze. – Do białego stroju używa się suknia z muślinu indyjskiego, garnirowana szlakami złotem haftowanemi, lub falbaną haftowaną, sukni tiulowe z falbanami, suknia z gazy wełnianej, wszystkie te ubiory powinny się powłóczyć na atlasie w zimie, z pepliną axamitu, krepy chińskiej, garnirowane blondynami lub futrem. Ubranie głowy byłoby za skromne, berety blondynowe z marabu, toki axamitne z ozdobami złotemi, toki z wielkimi piórami, ubrania z bukietem piór rajskiego ptaka, kapelusze z kwiatami bardzo eleganckie, szale kaszmirowe, salopy atłasowe albo kaszmirowe, takie to kostiumy dostrzegać się dają na tych niszczących zgromadzeniach.

      A strój stosowny na ucztę wieczorną:
      Stosować się tu wypada do liczby gości i ceremonii, która panuje na uczcie. Na obiady nieliczne, służyć może ubiór półnegliżowy, ozdobny, albo ten którego damy używają na przechadzki, ale jeżeli zgromadzenie jest wielkie, trzeba być starannie uczesaną, albo włożyć beret kosztowny z piórami, Suknia powinna być materialna, muślinu indyjskiego, peplinu, atłasu, axamitu, stosownie do pory roku, chusteczka eszarpka lub palatyna nadzwyczajnie wykwintne, gors może także być nieco odsłonięty, ozdoby rozmaitych kamieni są uzupełnieniem toalety."

      Z noworocznymi pozdrowieniami
      Atelier Polonaise
      P.S. Przepraszam za zawalenie postami ale musiałam je rozdzielić inaczej nie chciało się zapisać.

      Usuń
    7. Dziękuję za uzupełnienie, bardzo to wszystko ciekawe, a jak się cudownie czyta :)

      "Lekkość, gracja, świeżość, powinny jaśnieć przed bogactwem w tak wesołem zgromadzeniu.' - cenna rada ;)

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    8. Proszę bardzo, książkę polecam tam jest więcej trafnych porad. Widziałam ją dostępną na Polonie ja swoją kupiłam jako reprint z tego wydawnictwa:
      http://www.volumina.pl/przewodnik-dla-dam.html
      Przy okazji polecam się z postem o tańcach w czasach Jane Austen, który kiedyś napisałam i zapomniałam o nim:

      http://chiaranzana.blogspot.com/2014/09/normal-0-21-false-false-false-pl-x-none.html#comment-form
      Mój post dotyczy tylko tańców z czasów Jane nie z książek (Emmy nie czytałam.

      Usuń
    9. W wolnej chwili poszukam "Przewodnika dla dam", zapowiada się obiecująco :)

      Co do tańców, to Austen oczywiście nie ułatwia czytelnikowi sprawy, bo nie daje żadnych opisów, co najwyżej oznajmia kto koło kogo stał. Twój wpis o tańcach jest bardzo ciekawy, ale w "Emmie" zastanowiło mnie, że Austen wspomina właśnie o walcu tańczonym na przyjęciu, sądziłam, że wtedy tego nie tańczono, ale najwyraźniej jednak tak. Chociaż nie wiem, w jaki sposób - z fragmentu nie wynika, żeby to było znane dzisiaj wirowanie par wokół sali. W każdym razie "Emmę" polecam do przeczytania :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz.