Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Książki. Pokaż wszystkie posty
środa, 7 października 2015
Po okładkach je poznacie: jedno wydawnictwo, dwie serie
Niedawny wpis na blogu Pyzy przypomniał mi, że już dawno chciałam napisać o pewnej serii wydawniczej posiadającej najbardziej zdumiewającą oprawę graficzną, jaką można sobie wyobrazić. Dla kontrastu przedstawię ją obok innej serii tego samego wydawnictwa. Tak się składa, że o pewnej serii Świata Książki - bo o nim mowa - już pisałam, ale zapewniam, że nadal jestem blogerką niezależną, a ten wpis (tak jak i poprzedni) nie jest sponsorowany (o czym się w dalszej części przekonacie). Postanowiłam też zapoczątkować nim nowy cykl na blogu, który będzie się pojawiał w miarę regularnie i prezentował dobre i złe przykłady książkowych okładek - głównie z naszego polskiego podwórka, choć nie tylko. Pojawią się więc i inne wydawnictwa, będę i chwalić, i ganić.
wtorek, 5 maja 2015
Chwila w Angielskim Ogrodzie
Chyba nie pomylę się, twierdząc, że większość z nas, czytelników, lubi serie wydawnicze. W moim czytelniczym życiu najbardziej pamiętne są bliźniacze serie Salamandra i Kameleon (wydawnictwa Rebis oraz Zysk i S-ka), w których wychodziły m.in. powieści Williama Whartona i Jonathana Carrolla, którymi kiedyś, w zamierzchłych już czasach, wszyscy się zaczytywali. Z czasów jeszcze dawniejszych pochodzą tak zasłużone serie jak Koliber Książki i Wiedzy czy Nike Czytelnika, albo "Poczytaj mi mamo" Naszej księgarni. Serie mają dwie (co najmniej) poważne zalety. Po pierwsze seria jest czymś, co może nam pomóc w nawigacji po niezmierzonym oceanie książek. Ktoś już za nas wykonał część roboty, dobierając książki do wydania w serii według jakiegoś klucza, i jeżeli jest to równocześnie klucz do naszego czytelniczego serca, problem "co by tu poczytać" mamy rozwiązany. Drugą zaletą serii jest to, że książki w jednolitej szacie graficznej dobrze się prezentują na półkach, no i w kompletowaniu serii jest coś satysfakcjonującego, prawda?
Pozwolę sobie dzisiaj zrecenzować nie książkę, a serię wydawniczą, publikowaną właśnie przez Świat Książki. Seria Angielski Ogród to dziewiętnastowieczna klasyka literatury angielskiej, kobiecej - to znaczy tworzonej przez kobiety, ale też kierowanej przez wydawnictwo, jak sądzę, głównie do kobiet. Książki są "kobieco" wydane, na okładkach pojawiają się różane wzory, nawiązujące do tkanin i tapet z tamtego okresu. Seria jest bardzo miła dla oka, co prawda akurat ja żyję w otoczeniu kobiet, które do różyczek mają stosunek raczej negatywny, ale ogólnie rzecz biorąc, reakcję czytelniczek zainteresowanych tego typu literaturą można uznać za wręcz entuzjastyczną (ja też jestem w tej grupie). Pomysł na te okładki jest właściwie banalnie prosty, ale w tym przypadku "banał" to zaleta. Seria ukazuje się w dwóch liniach, "luksusowej" - twarda oprawa z obwolutą, wszyta tasiemkowa zakładka, i "ekonomicznej" - twarda okładka bez obwoluty. Okładki tej droższej linii są ładniejsze, prostsze i elegantsze, okładka pod obwolutą jest matowa i prezentuje się jeszcze lepiej niż obwoluta. Okładki serii tańszej są błyszczące, czego nie lubię, ale za to książki są tanie - "sugerowana cena detaliczna" to 15 zł. (W ubiegłym tygodniu kraj zelektryzowała wiadomość, że ta seria jest dostępna w sieci dyskontów spożywczych w cenie 9,99 zł za książkę. Kto się nie załapał, informuję, że w podobnej cenie można je znaleźć w księgarniach internetowych.)
Pomysł z wprowadzeniem taniej linii bardzo mi się podoba, bo książki powinny być przede wszystkim dla czytelników, a nie dla snobów. O tym, że okładki przypadły mi do gustu już pisałam, ale - jest tu właśnie pewne "ale", bo jednoznacznie sugerują, że to literatura "dla kobiet" i obawiam się, że mogą odstraszać mężczyzn. Takie podejście nie oddaje sprawiedliwości autorkom, które tworzyły po prostu znakomite powieści. Ich odbiór nie powinien się ograniczać tylko do jednej płci. Nie wiem, jak dalekosiężne plany ma wydawnictwo w związku z tą serią, na razie ukazały się cztery powieści Jane Austen, trzy Elizabeth Gaskell i "Wichrowe Wzgórza" Emily Brontë.
Powieści Austen są w tłumaczeniu Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej. "Duma i uprzedzenie" ma adnotację: "przekład przejrzany i poprawiony przez tłumaczkę", a "Mansfield Park" - "wydanie przejrzane i poprawione". Przekład Katarzyny Kwiatkowskiej "Północy i Południa" Gaskell, który właśnie przeglądam, jest bardzo dobry, "Panie z Cranford" są w tłumaczeniu Aldony Szpakowskiej z lat 70. Wszystkie książki opatrzone są przypisami, akurat w takiej ilości, która nie przytłacza, ale pozwala lepiej się zorientować współczesnemu czytelnikowi w realiach powieści. Minusem jest fakt, że nie zdecydowano się na wydanie krytyczne i opatrzenie książek wstępem lub posłowiem, co moim zdaniem, w przypadku klasyki literatury, zwłaszcza tej mniej u nas znanej (jak Gaskell) jest bardzo pożądane.
Ogólnie serię - zarówno pomysł, jak i wykonanie - oceniam bardzo dobrze, z powyższymi zastrzeżeniami. I z niecierpliwością czekam na kolejne tomy, przede wszystkim "Perswazje" i "Emmę", marzy mi się też "Lady Susan".
*** Od lewej: książka w wydaniu z obwolutą, książka za zdjętą obwolutą, wydanie bez obwoluty ***
Subskrybuj:
Posty (Atom)







