Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okładki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okładki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 lutego 2016

Nowe hobby


W moim ogrodzie kwitną już pierwsze przebiśniegi, a ja znalazłam nowe hobby! I jedne, i drugie możecie zobaczyć na dzisiejszych zdjęciach. Pozwalam sobie zaprezentować to hobby tutaj, ponieważ łączy się z tematyką książkową.






 

piątek, 16 października 2015

Po okładkach je poznacie: Sonia Draga wydaje Franzena


Już za niecały tydzień, 21 października, polska premiera najnowszej powieści Jonathana Franzena. Autor niebawem będzie gościem Festiwalu Conrada (24 października) oraz Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie (24 i 25 października). Festiwal Conrada objął również książkę patronatem, oprawa medialna jest więc imponująca. A jak prezentuje się oprawa graficzna?
(Na końcu wpisu dodatek do poczytania).

środa, 7 października 2015

Po okładkach je poznacie: jedno wydawnictwo, dwie serie


 
Niedawny wpis na blogu Pyzy przypomniał mi, że już dawno chciałam napisać o pewnej serii wydawniczej posiadającej najbardziej zdumiewającą oprawę graficzną, jaką można sobie wyobrazić. Dla kontrastu przedstawię ją obok innej serii tego samego wydawnictwa. Tak się składa, że o pewnej serii Świata Książki - bo o nim mowa - już pisałam, ale zapewniam, że nadal jestem blogerką niezależną, a ten wpis (tak jak i poprzedni) nie jest sponsorowany (o czym się w dalszej części przekonacie). Postanowiłam też zapoczątkować nim nowy cykl na blogu, który będzie się pojawiał w miarę regularnie i prezentował dobre i złe przykłady książkowych okładek - głównie z naszego polskiego podwórka, choć nie tylko. Pojawią się więc i inne wydawnictwa, będę i chwalić, i ganić. 

piątek, 27 lutego 2015

Jak się robi okładkę albo znajdź pięć różnic


Co decyduje o tym, czy sięgniemy w księgarni po nieznaną nam książkę? Oczywiście okładka. A polscy wydawcy jakby zmówili się, żebym kupowała jak najmniej książek. Oczywiście zdarzają się chlubne wyjątki, ale wyglądem publikowanych u nas książek niestety rządzi kicz i banał. Przeglądając zapowiedzi wydawnicze natknęłam się na ciekawy przykład tej choroby. Muzie i Prószyńskiemu przytrafiła się zabawna przygoda:





„Wyścig z czasem”
Justin Go
Muza, premiera 18.03.2015
---

Miłość, tajemnica i wielka historia...


Młody Amerykanin Tristan Campbell dowiaduje się, że może być spadkobiercą fortuny Ashleya Walsinghama, brytyjskiego oficera i weterana I wojny światowej, który zginął przed osiemdziesięciu laty podczas wyprawy na Mount Everest w 1924 roku. Ashley zapisał wszystko swej ukochanej, Imogenie Soames-Andersson. Ta jednak nigdy nie zgłosiła się po pieniądze. By odziedziczyć spadek Tristan musi dowieść, że jest spokrewniony z Imogeną - i z tym zadaniem wyrusza w podróż po Europie.


W londyńskich archiwach, na polach bitewnych Sommy i pośród islandzkich fjordów Tristan kawałek po kawałku składa historię życia Ashleya, historię namiętnych schadzek na kilka dni przed wyjazdem na front, służby wojskowej i odwagi w obliczu niebezpieczeństw, romansu wbrew sprzeciwom rodziny, wyprawy w Himalaje podjętej mimo złamanego serca.

(opis wydawcy)

„Wciąż czekam”
Louisa Young
Prószyński i S-ka, premiera 02.04.2015
---

Kwiecień 1919 roku. Minęło sześć miesięcy od podpisania rozejmu, który położył kres Wielkiej Wojnie. Ci, którym udało się przeżyć, będą teraz musieli stanąć do zupełnie nowej walki.
Zaledwie dwudziestotrzyletni były żołnierz, Riley Purefoy, oraz jego świeżo poślubiona żona, Nadine Waverney, mają przed sobą całe życie, ale rany odniesione przez Rileya podczas wojny zrodziły między obojgiem dziwne napięcie, a pozostałe po nich blizny mogą zniszczyć ich małżeństwo, zanim jeszcze na dobre się ono zaczęło.
Peter i Julia Locke też będą musieli zmierzyć się ze swymi demonami. Dręczony przerażającymi wspomnieniami wojennych potworności, Peter zamienia się w odludka, który szuka zapomnienia w alkoholu. Julia próbuje złagodzić nieco jego cierpienie. Jednak ich wspólna przyszłość stoi pod znakiem zapytania.
Losy obu par, które zetknęła ze sobą wojna, nadal pozostają splecione. Dręczeni przez poczucie straty i wyrzuty sumienia, nawiedzani przez mroczne wspomnienia, wszyscy czworo muszą sobie radzić ze zwątpieniem, wściekłością i bólem, próbując jednocześnie znaleźć odpowiedź na pytanie, czy miłość jest na tyle potężna, by pozwolić im uwolnić się od przeszłości?
„Wciąż czekam” to poruszająca, liryczna opowieść o niespokojnych czasach tuż po zakończeniu wojny – czasach ryzykownych początków, niepokojących prawd i przebłysków nadziei.

(opis wydawcy)


No tak, rozumiem, książki z parą w objęciach na okładce na pewno dobrze się sprzedają. I kto powiedział, że na każdej okładce musi być inna para? Najwidoczniej wcale nie musi - wystarczy, że raz kobieta opiera prawą skroń na ramieniu ukochanego, a raz lewą. Was te okładki zachęcają? Dla porównania poniżej wydania anglojęzyczne:


Simon & Schuster

Harper Perennial



A więc da się inaczej - szkoda, że nie u nas. Na marginesie dodam, że obie książki wydają się znacznie ciekawsze niż ich polskie okładki.

wtorek, 21 października 2014

Czytanie w październiku

Bardzo narzekałam na okładki książek Alice Munro wydawanych przez Wydawnictwo Literackie, okazuje się jednak, że nie zawsze były złe. Okładka wydania z 2011 r. tomu "Zbyt wiele szczęścia" podoba mi się bardzo. Może dlatego, że zdjęcie na niej przypomina krajobraz za moim oknem. Ale też ten autobus jadący przez pustkowie to bardzo nośny symbol. Podróż przez życie. Niestety w późniejszych wydaniach okładkę zmieniono na bardziej "kobiecą".

Opowiadania - jak zwykle elektryzujące. Alice Munro jest tą pisarką, która na kilkudziesięciu stronach potrafi zawrzeć tyle, na ile inni autorzy potrzebują opasłego tomu.




Alice Munro, "Zbyt wiele szczęścia". Wydawnictwo Literackie, Kraków 2011.
Egzemplarz z biblioteki. Czytam w październiku 2014.


środa, 15 października 2014

L.M.M. po latach

Choć przez jakieś dwadzieścia lat myślałam, że wyrosłam z nich na zawsze, postanowiłam wrócić do książek Lucy Maud Montgomery, którymi zaczytywałam się w dzieciństwie. Zapewne jest to rodzaj czytelniczego eskapizmu, ale gdy się ma lat trzydzieści parę, czyta się oczywiście inaczej niż w wieku lat trzynastu. Nie będzie to więc tylko sentymentalna podróż do krainy dzieciństwa. Prawdę mówiąc, spodziewam się odkryć mroczną stronę Lucy Maud Montgomery - literackiej matki "najukochańszego dziecka od czasów Alicji Lewisa Carrolla", jak Anię Shirley nazwał Mark Twain.

Kobieta, która wymyśliła tę rudowłosą dziewczynkę, z niezmąconym optymizmem idącą przez życie i z ciekawością witającą każdy "zakręt na drodze", miała życie dużo mniej udane niż to, którym obdarzyła swoją słynną bohaterkę. Nie do końca spełniona jako pisarka (jej ambicją było tworzyć dla dorosłych, a jej stosunek do Ani Shirley można określić jako co najmniej ambiwalentny), w życiu osobistym również nie zaznała zbyt wiele szczęścia. Opiekując się mężem, mającym problemy psychiczne, przez lata zmagała się z własną depresją. Zmarła nagle w roku 1942. Dopiero w ostatnich latach ujawniono, że przyczyną jej śmierci było samobójstwo.

Mam zamiar przyjrzeć się powieściom Lucy Maud Montgomery z perspektywy osoby dorosłej, a przy okazji również ich przekładom na język polski. Od czasu do czasu na blogu będą pojawiać się wpisy oznaczone etykietą:  "L.M.M. po latach", w których będę przedstawiać jej kolejne książki. Zaczynam od "Rilli ze Złotego Brzegu" - już w tym tygodniu.

Od wydania pierwszej książki o Ani upłynęło już ponad 100 lat (1908 r.), ale twórczość L.M.M. wcale nie trafiła do lamusa. Świadczą o tym niezliczone, wciąż nowe wydania. Na dowód prezentuję przepiękne (najładniejsze jakie widziałam) okładki serii o Ani i Emilce, na których znalazły się akwarelowe ilustracje autorstwa Elly MacKay. Książki ukazują się w tym roku nakładem kanadyjskiego wydawnictwa Tundra Books.