Historia opowiedziana w najnowszej powieści Sary Waters rozpoczyna się od pewnego niedzielnego popołudnia wiosną 1922 roku, kiedy w monotonne życie Frances Wray i jej owdowiałej matki - oraz do ich domu - wkracza młode małżeństwo z "klasy urzędniczej", Leonard i Lilian Barberowie. Panna i pani Wray były zmuszone przyjąć lokatorów do swojego niegdyś eleganckiego, a obecnie podupadającego domu na przedmieściach Londynu. Od wybuchu wojny ich styl życia bardzo się zmienił, służące odeszły jeszcze w 1916, skuszone ofertą pracy w fabryce amunicji, i nie udało się znaleźć nowych. Zresztą nie byłoby za co ich nająć. Niefortunne inwestycje pana Wraya bardzo nadszarpnęły rodzinne finanse, choć dopiero jego śmierć ujawniła ich opłakany stan. Barberowie wprowadzają się więc na piętro, a Frances i jej matka muszą przywyknąć do obecności obcych, w dodatku ludzi z niższej sfery społecznej, w ich domu.
Obecność lokatorów, wiążąca się rzecz jasna z szeregiem drobnych, acz dotkliwych niedogodności, i ich sposób bycia irytują i krępują Frances. Jednocześnie Barberowie wzbudzają jej ciekawość, a szczególnie pani Barber, nowocześnie piękna dziewczyna o "artystycznym" usposobieniu. Młode kobiety nieoczekiwanie dla samej Frances i ku dezaprobacie pani Wray zaprzyjaźniają się. Są codzienne rozmowy, wspólne spacery po parku, dyskusje o "Annie Kareninie". Ich relacja zacieśnia się, a jej charakter wkrótce ulega zmianie.
Powieść podzielona jest na trzy części, każda z nich jest napisana w
innym tonie i posiada inny "motyw przewodni". Część pierwsza to powieść
obyczajowa, opowiadająca z jednej strony o "docieraniu się" (jak zapewne
określiłby to Leonard, myśli Frances, w rozmowach z nią zawsze używający wyrażeń z
podtekstem) lokatorów i gospodyń, z drugiej o przemianach w
społeczeństwie brytyjskim w wyniku I wojny światowej. W części drugiej
historia obyczajowa przeradza się w namiętny romans. Treść części
trzeciej pozostawię Czytelnikom do samodzielnego odkrycia.

Sarah Waters znana jest z powieści osadzonych epoce wiktoriańskiej i w latach 40. XX w. "Za ścianą" to jej szósta powieść i jednocześnie pierwsza wyprawa w lata 20. Bezbłędna. Realia epoki są odtworzone do najdrobniejszych szczegółów, począwszy od strojów: niemodnych spódnic z wysokim stanem Frances i nowoczesnych dopasowanych kapelusików Lilian, poprzez wysokość dwutygodniowego czynszu i polisy na życie, na melodiach granych przez kataryniarzy i gwizdanych przez Leonarda skończywszy. Autorce udało się przywołać klimat tego okresu, pokazać świat, który nie zdążył się jeszcze otrząsnąć z wojny, a już targany jest kolejnymi konfliktami. Świat, w którym porządek społeczny definiowany jest na nowo, zmieniają się role płci i relacje między klasami społecznymi. Choć w gruncie rzeczy to mogłaby być kameralna opowieść, rozgrywająca się pomiędzy czworgiem mieszkańców domu na Champion Hill, to właśnie kontekst społeczny jest w tej powieści najciekawszy. Tło społeczne jest wnikliwie przedstawione, a postaci drugiego planu ciekawie zarysowane, każda z nich dopełnia obraz przedstawionego świata.
Sarah Waters doskonale oddała również atmosferę ponurej egzystencji dwóch kobiet, doświadczających społecznej degradacji, których życie utknęło w martwym punkcie.
Zjadły lunch - kalafior z serem - i usiadły razem w salonie. Pani Wray robiła notatki do gazetki parafialnej. Frances zajęła się cerowaniem, z "Timesem" na poręczy fotela. Co tam nowego w świecie? Niezdarnie przewracała kartki, które brudziły jej palce. Ale wyczytała tylko to, co zawsze. […] Francuzi strzelali do Syryjczyków, Chińczycy do siebie nawzajem, a konferencja pokojowa w Dublinie spełzła na niczym, bo w Belfaście doszło do kolejnych morderstw... Ale ksiązę Walii tryskał dobrym humorem na wyprawie wędkarskiej w Japonii, a markiza Carisbrooke miała wydać bal "na rzecz przyjaciół ubogich". Czyli wszystko w jak najlepszym porządku, pomyślała Frances. Nie przepadała za "Timesem", ale brakowało jej funduszy na inną, mniej konserwatywna gazetę. Zresztą doniesienia prasowe ostatnio wprawiały ją w przygnębienie. W czasach jej burzliwej, wojennej młodości pchnęłyby ją do działania: pisałaby listy, chodziła na wiece. Dziś odnosiła wrażenie, że obecny stan świata nie dawał widoków na poprawę. Nic tylko chaos sprzecznych interesów, który odbierał wszelką nadzieję. Odłożyła gazetę. Jutro podrze ją na podpałkę.

Dwudziestosześcioletnia Frances Wray jest już tylko cieniem dawnej
siebie. Jej obecne życie ogranicza się do wiązania końca z końcem w
napiętym do granic możliwości domowym budżecie, usługiwania zupełnie
bezradnej w nowej sytuacji matce, gotowania i sprzątania (a czynności te
musi wykonywać tak, by nie narazić oczu matki na widok córki
zredukowanej do roli służącej). Ale to nie trudności finansowe złamały
Frances, ani bezsensowna śmierć braci na wojnie, która wciąż jest
otwartą raną. Kiedyś miała szansę na inne życie, ale własne tchórzostwo,
wtedy ukryte pod pozorem powinności, wepchnęło ją w pułapkę, z której
nie ma wyjścia. Dopiero pojawienie się Lilian Barber budzi Frances z
letargu. Tym razem będzie odważna. Ale czy szczęście warte jest każdej ceny?
Część pierwsza tej powieści jest doskonała i pełna napięcia, choć wydarzenia w niej opisane nie wykraczają poza błahostki codzienności. Obserwowanie interakcji między bohaterami, ich niejednoznacznych relacji, których charakteru do końca nie jesteśmy pewni, jest fascynujące. Świetna jest scena mocno podlanego alkoholem wieczoru, spędzonego przez Frances w towarzystwie Barberów na grze w węże i drabiny, podczas którego bariery klasowe i dawne pojęcia o poprawności legły w gruzach. Części druga i trzecia, w których autorka buduje napięcie za pomocą innych środków, odchodzi od powszedniości na rzecz dramatyzmu, paradoksalnie są już mniej interesujące, ale powieść utrzymuje wysoki poziom do samego końca.
I już zupełnie na marginesie dodam, że Prószyński nareszcie zdobył się na
dobrą okładkę, lepszą od wydania angielskiego (projekt okładki: Anna Pol). Wielbicieli twórczości Sary
Waters zapewne ucieszy wiadomość, że wydawnictwo planuje wznowienia wszystkich
jej powieści w tej szacie graficznej. W maju ukazuje się "Pod osłoną nocy".
Moja ocena: 5 (w skali szkolnej)
---
Sarah Waters, "Za ścianą". Przekład Magdalena Moltzan-Małkowska.
Prószyński i S-ka, Warszawa 2015.