W lipcu przeczytałam:
Mam zamiar o tych książkach napisać osobne notki, ale na wypadek gdybym nie zdążyła - kolejno od góry:
- "Lepszy rydz niż nic", ale ta biografia pozostawia sporo do życzenia.
- Ofiara zbyt udanej ekranizacji.
- Czuć powiew morskiej bryzy, ale Gilbert po ślubie zrobił się dosyć irytujący. Na szczęście na scenę wkracza nieoceniona panna Kornelia. W sumie - miły powrót do krainy LMM.
- Zola w wersji "light". No i miłość jednak uszlachetnia.
- Przynajmniej o tej książce zdążyłam już obszernie napisać TUTAJ.
Co przyniesie sierpień, jeszcze dokładnie nie wiem, bo nie mam w zwyczaju robić dalekosiężnych czytelniczych planów. Teraz czytam "Pod osłoną nocy" Sary Waters, a 20. zapraszam na kolejny "Piknik z klasyką" - tym razem przyjrzymy się opowiadaniom M.R. Jamesa, czyli klasyce horroru. Reszta jest wciąż niewiadomą.
