Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura francuska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura francuska. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 maja 2018

PIKNIKI Z KLASYKĄ: O kobiecie w wieku balzakowskim


Dobrze znane zdanie Stendhala, że „powieść jest zwierciadłem przechadzającym się po gościńcu” przywołuje się często w kontekście twórczości innego wielkiego pisarza francuskiego, Honoré de Balzaca. Jeśli Balzac naprawdę kierował się tą zasadą, to po lekturze „Kobiety trzydziestoletniej” mogłabym się zastanawiać, czy jego pojęcie o zwierciadłach nie było cokolwiek skrzywione, a także zachodzić w głowę, dlaczego uważa się go za wybitnego przedstawiciela realizmu. Czytając, momentami przecierałam oczy ze zdumienia, bo to, co początkowo brałam za wnikliwe studium obyczajowo-psychologiczne przerodziło się w pewnym momencie w wytwór doprawdy wybujałej fantazji.   

niedziela, 20 września 2015

PIKNIKI Z KLASYKĄ: „W kąciku z książeczką”, czyli zbrodnia Sylwestra Bonnard




  
Warto czasem sięgnąć na zakurzoną półkę i zetrzeć pył z okładki jakiegoś zapomnianego klasyka. W krótkim czasie trwania naszej piknikowej akcji zdążyłam się już o tym przekonać kilkukrotnie. Warto było i tym razem, powiedzmy to sobie bez ogródek. Warto tym bardziej, że zapoznanie się ze „Zbrodnią Sylwestra Bonnard” Anatole’a France’a nie zajmie nam wiele czasu.

piątek, 7 listopada 2014

Patrick Modiano, "Nawroty nocy". Lektura nieobowiązkowa



"Dworzec Saint-Lazare, w poczekalni zmarlaki dryfują w zwartych grupach i widzę ich, jak wymykają się przez drzwi podmiejskich pociągów. Ulica Amsterdam, wychodzą z kabaretu Monseigneur, zielonkawi, ale w o wiele lepszym stanie niż ci poprzedni. Ciągnę dalej moją wędrówkę. Élysée-Montmartre. Magic-City. Luna-Park. Rialto-Dancing. Dziesięć tysięcy, sto tysięcy topielców o ruchach pełnych nieskończonej niemocy, jak postaci z filmu, który idzie w zwolnionym tempie. Cisza."


(Patrick Modiano, "Nawroty nocy")
  
 
***


Proza oniryczna, amorficzna (możliwe, że również poetycka). Tak najkrócej określiłabym niewielkich rozmiarów książeczkę, 105 stron o wymiarach 12 x 19 cm. To mój pierwszy kontakt z tegorocznym noblistą (ogólnie mało znanym wszędzie poza Francją, więc mogę to napisać bez zażenowania). Prawdę mówiąc - rozczarowujący. Ze strumienia słów, budujących raczej obrazy niż zdarzenia, na którym mój umysł nie potrafił na dłużej skupić uwagi, z trudem można wyłowić historię młodego mężczyzny, który na skutek dziwacznego przypadku i własnej inercji zostaje jednocześnie agentem Gestapo francuskiego i siatki ruchu oporu. Ale czy naprawdę można? Fabuła prawie nie istnieje, powieść to właściwie długi monolog bohatera-narratora. Nie mamy pewności, czy wydarzenia - różne, a może wciąż te same, opisywane po wielokroć - zdarzyły się naprawdę, czy wszystko jest tylko złym snem, albo majaczeniem szaleńca. Jedyną wyraźną cechą bohatera jest bezwład. Padają słowa: "zdrajca" i "bohater", ale właściwie jest to jednostka, która nie przyjmuje żadnej zdecydowanej postawy wobec sytuacji, w jakiej się znajduje, pozwala po prostu unosić się nurtowi zdarzeń.

Lektura męcząca, ale nie dlatego, że czytaniu towarzyszy wzmożony wysiłek emocjonalny. Powieść nie wywołała we mnie żadnej reakcji emocjonalnej. Intelektualnej - właściwie również nie. Raczej znużenie. Z trudem dobrnęłam do końca. Nie wiem, czy "Nawroty nocy" są pozycją reprezentatywną dla twórczości Patricka Modiano. Chwilowo chyba nie mam ochoty zgłębiać jej dalej.

---
Patrick Modiano, "Nawroty nocy". Przekład Ewa Bekier. Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1983.