Jeszcze pół roku temu nazwisko Diany Gabaldon było mi
całkowicie obce i ten stan pewnie trwałby nadal (bo jej książki są
zaszufladkowane w takiej szufladce, do której ja nigdy nie zaglądam), gdyby nie
to, że zupełnie nieoczekiwanie coś zaiskrzyło pomiędzy mną a serialem „Outlander”, będącym telewizyjną adaptacją jej
bestsellerowego cyklu powieściowego. Było to dla mnie zaskoczeniem, bo opis tej
produkcji nie wydawał mi się szczególnie
zachęcający. Motyw podróży w czasie – na którym książki i serial są oparte – po
pierwsze jest bardzo wyświechtany, a po drugie zawiera w sobie niemożliwy do obejścia
błąd logiczny (typu: cofnę się w czasie i zrobię coś, co uniemożliwi moje
przyjście na świat). A jeśli na to ma być jeszcze nałożona miłość silniejsza
niż wszystko, wszechogarniająca namiętność, dramat, wojna i przygoda, to....
ehm, chyba nie moja bajka. Tak myślałam, ale – jak się okazało – byłam w
wielkim błędzie. Serial obejrzałam jednym ciągiem, a potem postanowiłam
sprawdzić, jak to było napisane.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Outlander. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Outlander. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 8 stycznia 2017
wtorek, 6 grudnia 2016
Kobieta w zielonej sukni. Kobieta? – Diana Gabaldon, „Lord John and the Private Matter”( „Lord John i sprawa osobista”)
Ponieważ w tym roku mój blog bardzo podupadł (mam jednak wielką nadzieję, że podźwignie się w 2017), nie dziwi mnie wcale, że w wyzwaniu „Zielona sukienka” również panuje zastój. Ale wyzwanie jednak trwa i wciąż można przesyłać swoje zgłoszenia, do czego gorąco zachęcam.
Tak się nieszczęśliwie złożyło, że wśród moich tegorocznych lektur również panowała posucha na zielone sukienki, dopiero niedawno natknęłam się na zieloną suknię, która nie tylko się w książce pojawia, ale w dodatku odgrywa istotną rolę w fabule.
Londyn, rok 1757. Pewnego przyjemnego czerwcowego dnia
angielski arystokrata major John Grey dokonuje bardzo nieprzyjemnego odkrycia.
Natury osobistej. Nie chodzi o jego sobę, ale sprawa dotyczy kogoś, kto niedługo ma
wejść do rodziny majora. To znaczy ożenić się z jego kuzynką. A na to w zaistniałych okolicznościach, jeśli to
rzeczywiście prawda, a nie pomyłka, Grey nie może pozwolić. Jakby tego było mało,
spada na niego jeszcze jeden niemiły obowiązek: major Grey zostaje wyznaczony
do przeprowadzenia śledztwa w sprawie brutalnego morderstwa popełnionego na
żołnierzu z jego pułku. Sprawa jest delikatna i nagląca, bo zaginęły również
poufne dokumenty wojskowe, które byłyby łakomym kąskiem dla walczących z
Anglikami Francuzów, a zamordowany żołnierz był podejrzewany o szpiegostwo. I
tak wkraczamy w świat angielskiej armii i arystokracji, i tajnych służb, by razem z lordem
Johnem przemierzać londyńskie zaułki i zaglądać do przybytków uciech i domów
schadzek... dla specyficznej klienteli. Podążamy śladem tajemniczej kobiety w
zielonej aksamitnej sukni, która może być kluczem do rozwiązania obu zagadek. Albo
zaprowadzić Greya w ślepy zaułek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)