poniedziałek, 12 października 2015
Polka potrafi albo oda do ziemniaka. "Okupacja od kuchni" Aleksandry Zaprutko-Janickiej - recenzja
Wśród publikacji wydanych oficjalnie na ziemiach polskich podczas niemieckiej okupacji znalazły się m.in. takie książki: „Sto potraw z ziemniaków” B. Kaweckiej-Starmachowej (Kraków 1940), „60 potraw z kapusty” Z. Piechowej (Kraków 1940), „Domowa fabryka cukru z dodatkiem o wyrobie miodu z marchwi” J. Sternal (Kraków 1940) czy „Ziemniaki na pierwsze… na drugie… na trzecie…135 nowych przepisów na czasie” Z. Sreafińskiej (Kraków 1940). Niestety nie było to ćwiczenie z kreatywności, a smutna konieczność. Ziemniaki i kapusta: to właśnie te produkty pozwoliły naszym rodakom przetrwać lata głodu.
niedziela, 11 października 2015
SZTUKA CZTANIA: Krytyk w bibliotece
*** Paul Cézanne (Francja, 1839-1906), "Portret Gustave'a Geffroya" (1895) ***
Zauważyłam, że w moim cyklu malarskim panuje ogromna dyskryminacja ze względu na płeć. Autorami prezentowanych obrazów są najczęściej mężczyźni, a przedstawiają one prawie wyłącznie (albo nawet wyłącznie) kobiety. Nie zapewnię w tym względzie parytetów, ale postaram się, żeby od czasu do czasu pojawił się też jakiś mężczyzna z książką (a obraz malowany kobiecą ręką pojawił się ostatnio). Dzisiaj jest nim Gustave Geffroy, sportretowany przez Cézanne'a. Geffroy był francuskim pisarzem i krytykiem sztuki, jednym z pierwszych historyków impresjonizmu. Przyjaźnił się z Monetem i wspierał go, i to właśnie Monet doprowadził do spotkania Cézanne'a i Geffroya. Geffroy pozował artyście w bibliotece swojego domu w Paryżu przez okres trzech miesięcy, po czym Cézanne, niezadowolony z rezultatów, wyjechał nagle z Paryża. Obraz nigdy nie został dokończony. Obecnie znajduje się w stałej ekspozycji Musée d'Orsay.
środa, 7 października 2015
Po okładkach je poznacie: jedno wydawnictwo, dwie serie
Niedawny wpis na blogu Pyzy przypomniał mi, że już dawno chciałam napisać o pewnej serii wydawniczej posiadającej najbardziej zdumiewającą oprawę graficzną, jaką można sobie wyobrazić. Dla kontrastu przedstawię ją obok innej serii tego samego wydawnictwa. Tak się składa, że o pewnej serii Świata Książki - bo o nim mowa - już pisałam, ale zapewniam, że nadal jestem blogerką niezależną, a ten wpis (tak jak i poprzedni) nie jest sponsorowany (o czym się w dalszej części przekonacie). Postanowiłam też zapoczątkować nim nowy cykl na blogu, który będzie się pojawiał w miarę regularnie i prezentował dobre i złe przykłady książkowych okładek - głównie z naszego polskiego podwórka, choć nie tylko. Pojawią się więc i inne wydawnictwa, będę i chwalić, i ganić.
poniedziałek, 5 października 2015
SZTUKA CZYTANIA: Babie lato...
Kolejny odcinek cotygodniowego niedzielnego cyklu tym razem w poniedziałek. Cóż, wczoraj aura wybitnie nie sprzyjała blogowaniu. Było mniej więcej tak, jak na tym obrazie fińskiej malarki Ady Thilén, a przyjemnym październikowym słońcem można się było cieszyć na różne sposoby. Właściwie to niekoniecznie z książką ;)
*** Ada Thilén (Finlandia, 1852-1933), "Dziewczyna czytająca książkę" (1896) ***
poniedziałek, 28 września 2015
Sarah Waters, "Pod osłoną nocy"
„ – Chodzę do kina […] Czasami zaliczam dwa seanse z rzędu. Czasem wchodzę w trakcie i najpierw oglądam drugą połowę. Nawet tak wolę: przeszłość bohaterów jest znacznie ciekawsza niż ich przyszłość. Przynajmniej moim zdaniem…”– mówi Kay, bohaterka czwartej powieści w dorobku Sary Waters. Moim zdaniem również. W „Pod osłoną nocy” wchodzimy jak na seans filmowy, który trwa już od dłuższego czasu. Zostajemy wrzuceni w codzienność czworga bohaterów, której na razie nie jesteśmy w stanie zrozumieć.
niedziela, 27 września 2015
czwartek, 24 września 2015
"Emma" kończy 200 lat! Świętujemy?
23 grudnia roku 1815 na pierwszej stronie The Morning Chronicle1 ukazało się ogłoszenie o wydaniu nakładem Johna Murraya powieści w trzech tomach zatytułowanej "Emma", która, jak głosiła jej karta tytułowa, wyszła spod pióra autorki "Dumy i uprzedzenia". W ten oto sposób „osóbka przystojna, rozumna i bogata, posiadająca dostatni dom i obdarzona pogodnym usposobieniem”, która „przeżyła na świecie blisko dwadzieścia jeden lat bez większych powodów do zmartwień i niezadowolenia”2 spotkała się po raz pierwszy z czytelnikami, których od tej pory bawi i irytuje – już od prawie dwustu lat!
wtorek, 22 września 2015
niedziela, 20 września 2015
PIKNIKI Z KLASYKĄ: „W kąciku z książeczką”, czyli zbrodnia Sylwestra Bonnard
Warto czasem sięgnąć na zakurzoną półkę i zetrzeć pył z okładki jakiegoś zapomnianego klasyka. W krótkim czasie trwania naszej piknikowej akcji zdążyłam się już o tym przekonać kilkukrotnie. Warto było i tym razem, powiedzmy to sobie bez ogródek. Warto tym bardziej, że zapoznanie się ze „Zbrodnią Sylwestra Bonnard” Anatole’a France’a nie zajmie nam wiele czasu.
sobota, 19 września 2015
Jutro piknik - dzisiaj SZTUKA CZYTANIA
Przypominam, że jutro odbywa się nas piąty Piknik z klasyką. Tym razem spotykamy się w towarzystwie Anatole'a France'a, żeby dyskutować o "Zbrodni Sylwestra Bonnard".
Hałaśliwe, tłoczne ulice Neapolu nie były naturalnym środowiskiem życia Sylwestra Bonnarda. Jednak udał się tam, opuściwszy zacisze własnego wypełnionego książkami mieszkania z widokim na Luwr i Sekwanę i śpiącego przy kominku pręgowanego Hamilkara, gnany pewną namiętnością. Dlatego, aby wprowadzić się w nastrój tej opowieści, mogę zaproponować coś z bezpretensjonalnej kuchni neapolitańskiej: pizzę, spaghetti albo sałatkę z mozzarellą ;)
A wracając do Sylwestra Bonnarda, to najlepiej czuł się w takich okolicznościach:
Stosy owoców piętrzą się w kramach, oświetlonych różnokolorowymi latarkami. Na piecykach, rozpalonych na wolnym powietrzu, woda paruje w kotłach i tłuszcz skwierczy na patelniach. Zapach smażonych ryb i ciepłego mięsiwa łechce mi nos i zmusza do kichania. […] Jestem w Neapolu.
Hałaśliwe, tłoczne ulice Neapolu nie były naturalnym środowiskiem życia Sylwestra Bonnarda. Jednak udał się tam, opuściwszy zacisze własnego wypełnionego książkami mieszkania z widokim na Luwr i Sekwanę i śpiącego przy kominku pręgowanego Hamilkara, gnany pewną namiętnością. Dlatego, aby wprowadzić się w nastrój tej opowieści, mogę zaproponować coś z bezpretensjonalnej kuchni neapolitańskiej: pizzę, spaghetti albo sałatkę z mozzarellą ;)
A wracając do Sylwestra Bonnarda, to najlepiej czuł się w takich okolicznościach:
*** Carl Spitzweg (Niemcy, 1808-1885), "Mól książkowy" (1850) - fragment ***
środa, 16 września 2015
Nowe na półce
Przyznam się, że książki kupuję raczej impulsywnie. To znaczy zazwyczaj tłumię impuls kupienia książki od razu, kiedy tylko dowiem się o wydaniu jakiejś potencjalnie mnie interesującej. Jednak raz na jakiś czas uznaję, że zasłużyłam (lub też mogę sobie pozwolić) na wizytę w księgarni - obecnie najczęściej jest to księgarnia internetowa. Wtedy zazwyczaj kieruje mną ostatni impuls, który mnie dopadł. Wskutek tego nie zawsze kupuję te książki, które uważam za naj, naj, najbardziej warte posiadania, a na mojej półce lądują te, które po prostu nagle zachciało mi się przeczytać. Albo takie, które skusiły mnie w inny sposób. Ostatnio, na przykład, zakupiłam:
niedziela, 13 września 2015
SZTUKA CZYTANIA: We wrześniu na słonecznym tarasie
Nie jestem pewna, czy taki właśnie był zamysł Allena Tuckera, kiedy malował portret tej kobiety, ale ja patrząc na niego, widzę ostre południowe światło późnego lata i nagrzaną ścianę przylegającą do tarasu. Gorąco. (Pogoda dokładnie taka, jaką mamy dzisiaj). Budynek jest na pewno w stylu modernistycznym. Strój kobiety jest jeszcze zachowawczy: długa spódnica z wysokim stanem i skromna bluzka, ale fryzura zwiastuje już nadejście ery flaperek i szalone lata 20. Czytana książka to pewnie "Po tej stronie raju".
*** Allen Tucker (USA, 1866-1939), "Portret w szarości", 1920. ***
Po namyśle dochodzę do wniosku, że mogłaby to być również Frances, bohaterka tej książki. Ona czytała "Annę Kareninę".
Subskrybuj:
Posty (Atom)










