Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść społeczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść społeczna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 stycznia 2018

PIKNIKI Z KLASYKĄ: Emancypantki w Bostonie



Czytelnik sięgający po  „Bostończyków” Henry’ego Jamesa może doznać rozczarowania, jeśli spodziewa się szeroko zakrojonej fabuły ukazującej panoramę, co zdaje się sugerować tytuł, społeczności Bostonu drugiej połowy XIX w. Polskie tłumaczenie tytułu jest nieco mylące i powinno raczej brzmieć  „Bostonki” (nie dziwię się jednak, że tłumaczka/wydawca nie zdecydowali się na tę opcję), bo jest to właściwie kameralna – mimo pokaźnej objętości – powieść  o dwóch bostonkach oraz zamieszkałym w Nowym Jorku dżentelmenie z Południa. Basil Ransom, młody prawnik z Missisipi,  jest dalekim kuzynem Olive Chancellor, majętnej starej – choć młodej wiekiem – panny z Bostonu, zaangażowanej w ruch feministyczny. Na zaproszenie kuzynki Basil składa jej wizytę. Oboje nie przypadają sobie do gustu, łagodnie rzecz ujmując, jednak Basil towarzyszy Olive na spotkaniu „reformatorów” społecznych, gdzie oboje doznają objawienia, a tym samym poznają trzecią postać dramatu. Tym objawieniem jest Verena Tarrant, córka uzdrowiciela-mesmerysty, oczarowująca wszystkich zdolnością wygłaszania płomiennych przemówień. Pod urokiem Vereny są również Basil i Olive, przy czym w jego przypadku zauroczenie dziewczyną łączy się z równie silną dezaprobatą dla feministycznej treści wygłoszonej mowy; Ransom jest konserwatystą i gardzi emancypacyjnymi bzdurami. Powieść jest opisem walki stoczonej pomiędzy Olive Chancellor a Basilem Ransomem o względy Vereny i – pozwolę sobie ująć to w patetyczny sposób – rząd nad jej duszą.

niedziela, 20 marca 2016

PIKNIKI Z KLASYKĄ": Prowincjonalne misteczko "Middlemarch" George Eliot





Przyznam się, że "Middlemarch" to mój pierwszy kontakt z twórczością George Eliot - tylko po części satysfakcjonujący. Tu muszę się przyznać również do drugiej rzeczy: nie skończyłam jeszcze lektury i w chwili, gdy czytacie ten tekst, ja wciąż tkwię w prowincjonalnym angielskim miasteczku na przełomie lat 20. i 30. XIX w.* Po pierwsze przewidziałam zbyt mało czasu na przeczytanie tej, jednak bardzo obszernej, powieści, a po drugie - zbyt późno zorientowałam się, że nie mam skąd zdobyć polskiego przekładu i jestem zmuszona czytać "Middlemarch" w oryginale. Tutaj czekała mnie kolejna niemiła niespodzianka. O ile do tej pory angielska dziewiętnastowieczna literatura nie sprawiała mi poważniejszych trudności językowych, przez prozę George Eliot brnę jak po grudzie. Jej złożone zdania są dla mnie na tyle zawiłe, że nawet jeśli rozumiem każdą poszczególną frazę, to złożenie ich wszystkich i wydobycie ogólnego sensu zdania sprawia mi niekiedy spore problemy. Poza tym Eliot pisze bardzo rozwlekle, a jej nieskończenie długie akapity potrafią być nużące i, nie potrafię tego ukryć, po prostu nudne. Nie oznacza to, że tak właśnie określiłabym całą powieść - "Middlemarch" nie jest nudne, ale jest to książka, która może sprawić czytelnikowi, a zwłaszcza nie-Brytyjczykowi, spore trudności. Wikipedia poinformowała mnie, że Virginia Woolf określiła "Middlemarch" jako "jedną z niewielu angielskich powieści napisanych dla ludzi dorosłych". Nawet jeśli nie całkiem zgadzam się z tą opinią, to wcale mnie ona nie dziwi - wszystko w tej powieści sugeruje, że mamy do czynienia z poważnym dziełem dla poważnych czytelników: począwszy od męskiego pseudonimu autorki (naprawdę Mary Ann Evans), poprzez poważny, skomplikowany język (przebłyski humoru pojawiają się od czasu do czasu, ale nie nadają tonu stylowi powieści), rozmach dzieła, głębię i złożoną tematykę.

piątek, 20 listopada 2015

PIKNIKI Z KLASYKĄ: Charles Dickens, "Samotnia"



Przeczytanie „Samotni” należy do poważnych przedsięwzięć czytelniczych: ponad tysiąc stron drobnym druczkiem. Współcześni Dickensa mogli sobie tę przyjemność rozłożyć na raty, powieść ukazywała się w odcinkach pomiędzy 1852 a 1853. Co miesiąc można sobie było za szylinga kupić broszurkę zawierającą zazwyczaj trzy rozdziały „Bleak House” i dwie ilustracje autorstwa Phiza. Dzisiaj widok opasłego tomu o pożółkłych kartkach być może odstręcza czytelników. Tak, kartki na pewno będą pożółkłe, bo „Samotnia” ostatni raz była wydana w Polsce 40 lat temu (Czytelnik 1975, w tłumaczeniu Tadeusza Jana Dehnela)! Było to zresztą w ogóle jedyne do tej pory pełne wydanie tej powieści po polsku. Przyznam się, że odkrycie tego faktu mnie zdumiało, bo „Samotnia” jest uznawana przez wielu za największe osiągnięcie Dickensa, zajmuje poczesne miejsce w kanonie literatury światowej, co samo w sobie może być wystarczającym powodem, żeby się z nią zapoznać. A jeśli to się komuś wyda niewystarczającym powodem, powiem więcej: po ponad 160 latach „Samotnię” wciąż się świetnie czyta. Z chęcią postawiłabym sobie własny egzemplarz na półce. Wydawcy! Czytelnicy domagają się wznowienia „Samotni”!

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Industrialny (więcej niż) romans. "Północ i Południe" Elizabeth Gaskell




    
Powiedzieć, że "Północ i Południe" jest romansem, byłoby rażącym uproszczeniem. Wątek miłosny co prawda dominuje w tej powieści (co więcej, jest świetnie skonstruowany i, pomimo że biegnie według dobrze nam znanych reguł gatunku, naprawdę trzyma w napięciu), ale jest właściwie pretekstem do przedstawienia problemów społecznych i opowieści o zderzeniu dwóch światów - jeden powoli odchodzi w przeszłość, drugi właśnie się narodził. Bohaterowie tej miłosnej historii są bowiem dobrani na zasadzie społecznego kontrastu: ona jest dobrze urodzoną, choć bez grosza przy duszy, panną z południa Anglii, on bogatym fabrykantem z Północy. W ich osobach, stara, rolnicza i feudalna Anglia jest przeciwstawiona nowej, przemysłowej i kapitalistycznej. Jest połowa XIX w. Trwa rewolucja przemysłowa.

Elizabeth Gaskell była mniej więcej o pokolenie młodsza od Jane Austen, w ciągu czasu, dzielącego ich pisarską aktywność, sporo się w Anglii zmieniło - wybudowano kolej żelazną, na tronie zasiadła królowa Wiktoria, zwiewne empirowe sukienki zostały zastąpione przez ciężkie krynoliny - ale pierwsze rozdziały "Północy i Południa" przypominają nieco klimatem powieści Austen. Główna bohaterka, Margaret Hale, po latach spędzonych w Londynie u bogatej ciotki wraca do domu rodzinnego, czyli na plebanię w małej, idyllicznej wiosce. Spędza tam czas tak, jak czyniły to bohaterki Jane Austen: spacerując po łąkach i lasach, malując pejzaże i spełniając dobre uczynki wśród okolicznych ubogich wieśniaków (to znaczy składając im wizyty, po których ci poczciwi ludzie z pewnością czuli się niesłychanie pokrzepieni).

Paralelę z Austen można jeszcze przeprowadzić względem konstrukcji wątku romansowego, który przypomina "Dumę i uprzedzenie" (te pierwsze wrażenia, które są oczywiście błędne, ta niemożność wyjrzenia poza pozory, nieznajomość własnego serca), jednak są to podobieństwa powierzchowne. Austen była mistrzynią ironii, jej powieści są pisane lekko, a jednocześnie niezwykle kunsztownie: każde zdanie u niej ma się ochotę obracać na wszystkie strony i odnajdywać ukryte znaczenia. Gaskell natomiast pisze w tonie zdecydowanie poważnym (można co prawda doszukać się przebłysków poczucia humoru, jednak będzie to przeważnie gorzki sarkazm) i bardziej wprost (na tyle, na ile wiktoriańska dama mogła pisać wprost). Przede wszystkim - Gaskell oddaje głos przedstawicielom wszystkich klas społecznych, pełnoprawnymi bohaterami stają się u niej ludzie, których Austen, zajmująca się wyłącznie swoją własną sferą, nie zaszczyciłaby nawet wymienieniem z imienia. U Austen wszystko kręci się wokół pieniędzy, ale one po prostu są, albo ich nie ma. Gaskell pokazuje, skąd się biorą.

Sielankę początkowych rozdziałów powieści przerywa nagła decyzja ojca Margaret, który występuje ze stanu duchownego i z Kościoła anglikańskiego. Rodzina musi opuścić plebanię, a pan Hale znaleźć inne zajęcie, umożliwiające mu jej utrzymanie. Z pomocą przychodzi dawny przyjaciel z Oxfordu, który rekomenduje Hale'a jako prywatnego nauczyciela w swoim rodzinnym mieście, gdzie posiada duży majątek. W ten sposób Margaret Hale z pachnącej różami południowoangielskiej arkadii trafia do zasnutego wyziewami kominów przemysłowego Milton (to fikcyjne miasto wzorowane na Manchesterze). Ten nowy dla niej świat początkowo wywołuje w niej odrazę i strach. Z czasem zaczyna go odkrywać - z dwóch perspektyw: za pośrednictwem Johna Thorntona, przemysłowca i jednego z najbardziej wpływowych obywateli miasta, a jednocześnie ucznia jej ojca, poznaje punkt widzenia właścicieli fabryk, dzięki znajomości z Higginsem i jego córką może spojrzeć na Milton również z perspektywy robotników.

feedbooks.com
Tyle mogę napisać tytułem wstępu, nie narażając się na zarzuty o zamieszczanie spojlerów. A podsumować mogę tylko w jeden sposób: nie ma to jak porządna dziewiętnastowieczna powieść! "Północ i Południe" to kawał solidnej literatury, który może zadowolić czytelników o różnych gustach. Elizabeth Gaskell w ciekawy sposób, również z dzisiejszej perspektywy, opisała ścieranie się interesów dwóch klas społecznych, wykazując godny podziwu obiektywizm. Nie idealizuje żadnej ze stron, a przedstawia punkt widzenia obu i jestem zdania, że robi to w sposób uczciwy. A kogo nie interesują rozważania o społeczeństwie i ekonomii, pracy i kapitale, i płucach zniszczonych wdychaniem pyłu z kłaczków bawełny, ten może po prostu dać się porwać historii miłosnej, którą Gaskell rozwija naprawdę umiejętnie, nie pozwalając nam oderwać się od lektury. Nie jest to powieść pozbawiona wad, ale zapewniam: minusy nie przesłaniają plusów, no i mamy jeszcze te wszystkie wiktoriańskie smaczki: wiedzieliście, że damie nie wypadało uczestniczyć w pogrzebach (nawet najbliższej rodziny)? A to dlatego, że zbyt gwałtownie mogłaby dawać wyraz swoim emocjom...




Na zakończenie zapowiedź: tych, którzy "Północ i Południe" już przeczytali (albo nie boją się spojlerów) zapraszam na drugą część wpisu, gdzie nie odmówię sobie przyjemności bardziej szczegółowego przeanalizowania tej powieści. Wkrótce. A jutro na Czytam to i owo... dzień pytań i odpowiedzi.

---
Elizabeth Gaskell, "North and  South". Feedbooks.com (link do e-booka znajduje się w zakładce "Książki z domeny publicznej").